W domu ciotki mówiło się wiele o przyszłym mężu Anny, ale w sposób zupełnie jednostronny. Mówiła tylko ciotka i ciotka określała wymagane jego zalety. Anna milczała i przyjmowała uwagi cioci zupełnie biernie. Była bardzo nieśmiała. Nie miała odwagi rozmawiać z ciocią, a już ten temat w środowisku prowincjonalnym był uważany dla panny za nieprzyzwoity. Mężczyzn nie widywała zupełnie i z przerażeniem myślała o zmianie domu ciotki na swój własny. Anna pozbawiona była nawet tych małych przyjemności i złudzeń, z którymi wiązały się zabiegi matrymonialne w środowisku zamożniejszym. Karnawałowe zabawy, liczne spotkania towarzyskie oswajały młodą dziewczynę z towarzystwem mężczyzn i dawały złudzenia uczuciowego podbudowania decyzji życiowych.
W środowisku Anny sprawy wyglądały o wiele smutniej. Do dworku na zapadłej prowincji rzadko przyjeżdżali goście. Wizyty męskie miały ściśle określony charakter. Panna wychodziła do gości „pokazać" się i siadała milcząco. Jesteśmy bowiem w środowisku i w epoce, gdzie panny „wydawało się" jeszcze za maż i to ,,wydawało" w dosłownym tego wyrazu znaczeniu; nie tylko bowiem bez zgody głównie zainteresowanej, ale nawet wbrew jej protestom. ,,Męża malowała (ciotka) zawsze siostrzenicy jako rzecz, którą dają starsi nie pytając zezwolenia panny, również jak jej sprawiają suknię lub trzewiki".
Dlatego mimo łez i omdleń Anna została żoną „sąsiada", którego wybrała jej ciotka.
Despotyzm ciotki płynął z tego samego źródła, co cały system wychowawczy: z poglądów na stanowisko społeczne dziewczyny, z praktyki bezwzględnego posłuszeństwa dziecka, a zwłaszcza kobiety władzy rodzicielskiej i opiekuńczej. Czytelnik z prawdziwym zainteresowaniem przeczyta rozdział VI opisujący przebieg decydującej rozmowy ciotki z Anną. Powieść pokazuje nam wyraźnie, że pogląd ten. nie był wcale odosobniony. Epizody weselne z kilkakrotnym omdleniem oblubienicy wzbudziły w zasadzie więcej zwykłych sąsiedzkich plotek aniżeli współczucia, a ucieczka przed mężem - dużo wesołości.
Ten epizod, kiedy Annę zemdloną znajdują w ogródku i wnoszą do małżeńskiej sypialni, jest dla dzisiejszego czytelnika najbardziej zastanawiający i budzący refleksje, Kraszewski w świetnym skrócie pokazał przeżycia młodej dziewczyny i pokazał je słusznie jako przeżycia, które w wielu wypadkach mogły się stać źródłem niezwalczonych urazów psychicznych.
Feudalny zwyczaj kojarzenia małżeństw nabrał pod piórem Kraszewskiego cech zbrodniczej praktyki. Wymagane od dziewczyny posłuszeństwo było, jak słusznie pokazał pisarz, brutalnym pogwałceniem wrodzonej nieśmiałości kobiecej i jej życia uczuciowego. Było również polem do wielu zwykłych nadużyć. Cynizm przyszłego oblubieńca w bardzo ostrych słowach i zupełnie bezpośrednio wyrażał to, co rzeczywiście kryło się pod tą formą małżeńską. Zupełnie nie dostrzegano w kobiecie człowieka o własnych myślach i marzeniach.
Taki właśnie układ stosunków rodzinnych, jaki czytelnik ujrzy na kartach książki, najwierniej oddaje współczesne życie. Kraszewskiemu udało się wydobyć to, co decyduje o wartości książki, filozofię życiową środowiska, filozofię na codzień i od święta. Współcześni uważali ją za odpowiednik „istoty narodowości", a dzisiaj nazywamy ją realistycznym widzeniem świata. Dlatego właśnie nawet po latach ta mała książeczka może wzbudzić nasze zainteresowanie.
Powieść Całe życie biedna jest w twórczości Kraszewskiego pozycją wczesną. Niezbyt wyrobione pióro nie mogło jeszcze w sposób pełny i dojrzały artystycznie wypowiedzieć myśli pisarza. Dzisiejszy czytelnik odczuwa zwłaszcza pewien niedosyt artystyczny w rysunku głównej bohaterki powieści. Obraz cichej męczennicy popłakującej po kątach ze strachu przed mężem i wielkiej samotności na pewno nie wyczerpuje do końca problemu psychiki kobiecej na przestrzeni kilku lat życia.
Ale tu trzeba pamiętać nie tylko o wczesnym okresie, w którym powieść powstała, ale o zupełnym braku tradycji literackiej w tej mierze. Z małymi tylko wyjątkami (Elwira z kome-