Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

Napływali w dom coraz nowi konkurenci, lecz każdy z nich ledwie był za bramą, już mu pani Dorota wyrok napisała.

- A fi! Boże odpuść! - mówiła. Gdybym też miała wydać Anusię za tego ogromnego draba podobniejszego do hajduka niż do obywatela przyzwoitego! Najmniejszego podobieństwa z panem podkomorzym! A jaki śmiałkowaty, już się do rączki cisnął całować za pierwszą wizytą. Abo do czego to takie włosy kręcone? Nie taki był podkomorzy! Jej koniecznie trzeba takiego małżonka jak podkomorzy. To to był złoty mąż! Ach, biednaż ja wdowa! Boże odpuść! Żolka, precz z kanapy!

Wyjeżdżał drugi, to znowu inne następowały zarzuty.

- A toż jeszcze tego, Boże odpuść, brakowało! Jakiś młokos; co nie ma wąsów jeszcze, słabowite to, chuderlawe jakieś! Pewnie w suchotach! I cóż on ma? mizernych kilkanaście chałup! Albo i to! albo i to! Żebym ja za niego moją Anusię wydała! Żolka, pójdźże ty precz, a nie zaglądaj tam!!

Poczciwa ciotka każdego tak błogosławiła na drogę i każdy, raz drugi pokazawszy się, zrażony bywać przestawał. Annie było to prawie jedno, nie spodziewała się ona szczęścia i nie wzdychała za niczym, bo miała przeczucie, że los jej się nie poprawi odmianą.

Wśród tych starań o Annę, odebrała ona smutną wiadomość o śmierci rodziców, po których ciotka prawie jej nawet płakać zabroniła. Została więc sama jedna w świecie skazana, aby jej nikt nigdy nie pocieszył. W milczeniu zalewała się gorzkimi łzami i kryć się z nimi musiała, bo niemiłosierna pani Dorota gderała nieustannie.

- A dośćże tego, mościa panno, kiedy powiadam pannie aspannie, żebyś mi zaraz tych łzów przestała. Bardzo dobrze płakać po rodzicach, ale w miarę, aspanna masz we mnie większą dobrodziejkę, oni aspannie nic nie zostawili i, gdyby nie ja, to byś teraz kawałka chleba nie miała. Idź, aspanna, pobiegaj z pieskami!

Ilekroć ją zobaczyła we łzach, tyle razy niemiłosiernie gderała pani Dorota lub pocieszała ją w taki sposób, który tylko większy jeszcze żal mógł wzbudzić. Takie było życie Anny, a zważywszy jej przeszłość, musiało się wydawać przywykłej do macierzyńskiej czułości, do swobody, okropną męczarnią. Lecz kiedy Bóg daje komu przeznaczenie cierpienia, daje mu także siły, i w tej słabowitej, delikatnej dziewczynce był zapas wytrzymałości i cierpliwości nieprzebrany. Trudno jednak było przywyknąć tak do życia przy pani Dorocie, aby ono smakować mogło.

Żadna niewola nie trapi gorzej nad niewolę duszy, przykucie do osoby zupełnie odrębnego charakteru musi być nawet w piekle największą karą. Wystawcie sobie, że waszej duszy, waszemu sercu, odebrano wszelką władzę, a zostawiono uczucie; że nie wolno wam płakać, ani radować się bez pozwolenia, ani stąpić kroku, ani pomyśleć chwilę swobodnie. Któż by nie wolał wszystko, co być może najcięższego, nad te piekielne męczarnie, nad ten wieczny los cienia chodzącego za ciałem mimo woli? A jednak Anna znosiła to bohatersko, tłumiła nawet w sobie żal przeszłości i, mimo męki, jakiej doznawała od ciotki, kochała ją! W tym anielskim sercu było tłumaczenie jej postępowania, wymawiała ją sama przed sobą nałogiem, charakterem, przywyknieniem, czyniła ją nieodpowiedzialną za to, co od niej doznawała.

Anna w ciągu życia wiele słyszała, czytała, domyślała się o miłości. Póki jeszcze miała przyjaciółki (tę niezbędną potrzebę młodych dziewcząt), nieraz odbierała od nich zwierzenia poufałe chwilowych tych dziecinnych, a tak słodkich miłości, które się kończą pospolicie na zamianie kwiatka i tysiącach westchnień. Są to prześliczne przywiązania, niewinne i różowe, które tyle rodzą marzeń, tyle nadziei, tyle najprawdziwszych z a m k ó w n a l o d z i e!

Lecz sama nigdy nie kochała. Czuła ona, że kochać by mogła, odzywała się w niej potrzeba miłości, ale nie było kochanka. I to więc biedna Anna policzyła na karb swego przeznaczenia myśląc, że dla niej nigdy się nawet nie znajdzie kochanek. Kiedy jej przyjaciółki opisywały swoich, rumieniła się, a na zapytania: - Kogóż ty kochasz? - po cichu odpowiadała: -Ja, nikogo.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.