Kto wie, co on tam sobie myśli, a że tylko dla swego interesu robi zawsze wszystko, trzeba chcąc go mieć za sobą, pokazać mu w tym jego korzyść.
- Rozumiem - odpowiedział Mateusz - mogę go oślepić okazując chętkę mieszkania w mieście i zamiar powierzenia mu moich interesów. Będę przed nim grał rolę nie lubiącego bardzo szczelnie wglądać w interesa, będę utyskiwał na brak uczciwych ludzi, plenipotentów i dojdę nawet do zaproponowania mu...
- Rozumie się, że tego potem nie dotrzymasz - przerwał prędko sędzia - byłoby to największe głupstwo w świecie!
- No! no, nie bój się, dam ja sobie rady, bądź pewien. Ale wieszże sędzio, jakiego ja mu konia darowałem?
- Pewnie ma jaką wadę ukrytą!
- Nie jedną, ale kilka. Są jednak tymczasem tak zamaskowane, że gdy się odkryją, stary
30
nie będzie nawet śmiał posądzać mnie: spadnie to na karki jego ludzi! Spleczony i bez kłę-
31
ba ! - na ucho poszepnął pan Mateusz śmiejąc się cicho - w dodatku ściga się jucha!
- Wybornie! doskonale!
- Uprzedzając podkomorzynę - odezwał się po chwili sędzia - która niezawodnie zechce widzieć stan właściwego majątku, potrzeba odkryć go przed Bałabanowiczem, jak się tylko dobrze przetrzeźwi. Masz waćpan długi?
- Kto ich nie ma?
32
- Wszystkie są intabulowane ?
- Ani połowa.
- No, to dość pokazać te, które są w aktach.
- Masz waść jakie kapitały?
- Mało znaczące i w niepewnych rękach.
33 34
- Ja waści dam skrypt kondyktowy na sto tysięcy złotych, antydatowany o rok; możesz
35
go nawet oblatować dawszy mi kwit, który ja do czasu schowam. Tym sposobem fundusze twoje pokażą się większe na oko.
- Niechże twoje nóżki ucałuję, mój sędzio, za te ojcowskie rady i pomoce! Oto przyjaciel, oto człowiek! Czy nie potrzeba ci czego? czy nie żądasz czego do wygody, jeść, pić! Dysponuj że w moim domu! zmiłuj się! rozkazuj! dobrodzieju! Prawdziwie, głowę tracę i nie pojmuję, jak ci się wywdzięczę!
- No! no! daj temu pokój! - odpowiedział sędzia - ja nie potrzebuję wdzięczności. Będę dość rad i zadowolony, jeśli się waszeć ożenisz dobrze. Co się tyczy stanu twoich interesów, ja to sam przed Bałabanowiczem, niby niechcący, się wygadam, a ty daj pokój i spuść się zupełnie na mnie. Każ dawać wieczerzę, a ja go pójdę obudzę.
Sędzia wszedł z cicha do pokoju, w którym spał komisarz pani Doroty, i przekonawszy się, że ten śpi w istocie, przewrócił krzesło, żeby go obudzić.
Łoskotem tym wyrwany ze snu stary schwycił się36 i nie wiedząc, co się z nim dzieje, porwał za laskę, usiłując co najlepiej oczy otworzyć.
- Ha! zasnąłeś sobie trochę! - Na te słowa Bałabanowicz - przyszedł zupełnie do przytomności i bardzo pomieszany, zaczął się wymawiać.
- Prawdziwie, bardzo przepraszam, jakoś...
spleczony - o nadwerężonej łopatce
bez kłęba - bez wypukłej kości biodrowej
intabunowany (z łac.) - wpisany do księgi hipotecznej
skrypt kondyktowy (z łac.) - tu: nieprawdziwy kwit dłużniczy
antydatowany (z łac.) - z datą wcześniejszą
oblatować (z łac.) - wpisać w akta hipoteczne
schwycił się - tu: zerwał się