Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

Żona posłyszawszy te słowa uciekła do drugiego pokoju, sędzia namarszczył się i siedział, a wreszcie rzekł:

- Nie ciągnęłem za kark waszeci.

- Aleś mi pomagał - odpowiedział Mateusz -.gdyby nie ta przeklęta twoja pomoc, byłbym się starać wolał o tę głupią poczwarę panną Żegotównę! Kara Boża na mnie! Zawiązać sobie świat i tak szkaradnie, tak głupio! To trzeba umrzeć ze wstydu!

Pan Mateusz mówiąc to przechadzał się po pokoju w największym gniewie.

- I zapewne - dodał - zapisała mu majątek?

- Tak powiadają.

- A, żebym był to mógł przewidzieć, byłbym go struł jak psa! - zawołał Mateusz. -Pięk-nieś mnie, sędzio, wykierował.

- Miałeś swoją wolą...

- A kto mnie kusił, kto mi radził, kto mi pomagał? Ty, panie sędzio! Ha! potrafię się pomścić i na tym łotrze Bałabanowiczu. Pierwszy raz gdzie go spotkam, każę go moim ludziom zbić kijami w pół śmierci. Kto by się był tego spodziewał! Ona! ona! prędzej bym uwierzył, że ja zgłupieję! Ale ty siedzisz, sędzio, a tu potrzeba szukać rady, tu potrzeba mnie ratować: ty masz obowiązek.

- Cóż chcesz, żebym teraz zrobił?

- Czy ja wiem! Ale ja muszę! Ja muszę się bronić, ja nie dam sobie sprzed nosa porwać majątku, dla któregom się ożenił!

- Radbym wiedzieć, co poradzisz?

- Ja mu uformuję proces, ja dowiodę, że podkomorzyna nie miała prawa rozporządzać majątkiem, że ma pomięszane zmysły!

- Ale podkomorzyna jest zupełnie przytomna.

- Któż przytomny takie głupstwa robi? To być nie może, ja to zburzę, ja to wywrócę! Inaczej, na cóż by się zdało moje ożenienie...

- Miejże litość nad żoną - rzekł sędzia - ona cię słucha!

- Ja jej to sto razy na dzień w oczy powtarzam! Dla niej to nie nowina, ja lubię być szczerym...

- Bez takiej szczerości wcale by się obeszło...

- Sędzio, ja cię proszę o radę, ty mnie strofujesz?- Sędzia wziął za czapkę i rzekł:

- Bądź zdrów!

A nim pan Mateusz miał czas go zatrzymać, on już wyszedł. Zostawiony sam sobie samolub pasował się ze swymi myślami, przywołał żonę, żeby ją dręczyć i na nią gniew swój wywrzeć, kazał bić sługi, łajał wszystkich i całą noc przepędził w tym szaleństwie.

Biedna Anna nie widząc co począć, a przewidując nowe udręczenia już tylko w modlitwach o śmierć prosiła; lecz śmierć nigdy proszona nie przychodzi. Tymczasem pan Mateusz nie tracąc nadziei zdetronizowania Bałatanowicza osadził Złotą Wolę płatnymi szpiegami, kazał sobie donosić o pożyciu nowych małżonków i wkrótce z radością dowiedział się, że Bałabanowicz nie dość dobrze obchodził się z podkomorzyną która żałować zaczęła swego zamążpójścia.

- Jeśli tak! to moja wygrana! - rzekł w duchu - ale poczekajmy jeszcze trochę.

Jakoż nie omylił się w rachubach; nie upłynęło wiele czasu, ciotka skarżyć się zaczęła, całe sąsiedztwo wiedziało o tym, pan Mateusz najpierwej. Czekał jeszcze i doczekał się tego, że ucisk, którego biedna podkomorzyna doznawała, doszedł do najwyższego stopnia, a ona sama znosiła od pijanego męża niesłychane obelgi. Słudzy, którym dość dobrze było pod panowaniem zegara, wniebogłosy krzyczeli pod nowym panem, tym dotkliwiej uciemiężającym ich, że sam niegdyś był podwładnym i mścił się swego dawnego poniżenia.

Pan Mateusz czekał jeszcze i doczekał się chwili, w której jego postępowanie mogło uchodzić za bezinteresowne. Upatrzywszy porę szukał sposobu widzenia się z ciotką, której od jej

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.