Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

TEODOR ORDĘGA

Jak tylko pan Mateusz przywiózł ciotkę do Brzozówki zaraz kazawszy podać świece i poleciwszy Annie, aby ją zabawiła, pobiegł do swego pokoju przejrzeć zabrane papiery w biurku Bałabanowicza.

Znalazł ich więcej i ważniejszych, niż się spodziewał, bo nie tylko zapisy podkomorzyny, jej dożywocie na dwóch krociach męża, ale obligi jego własne, notatki dowodzące wielu kradzieży, listy, a co najdziwniej indult, za którym ślub dawał wikary i który powinien był odebrać do siebie. Jak tylko zobaczył go pan Mateusz, tknęło go coś, zaczął mu się z bliska przyglądać i poznał, że był fałszowany. To było więcej, niżeli mógł życzyć sobie; prędko więc pobiegł do podkomorzyny.

- Przekonaj się, pani - zawołał - jakiemu to uwierzyłaś człowiekowi, on cię całe życie oszukiwał, on jest złodziejem i fałszerzem!

- Fałszerzem?!

- Tak, bo indult, za którym ślub dany, nieważny i fałszywy! Pani nie jesteś jego żoną, zapisy niszczym, jesteś wolną i panią majątku.

- Ale to być nie może! - zawołała ciotka nie dowierzając.

- To tak dalece jest prawda, że Bałabanowicz za sfałszowanie indultu może być najsrożej karany i, jeśli ja nie będę miał nad nim litości, zginie.

- Nie gubże go - odpowiedziała podkomorzyna wstając i prosząc - i mnie wstydu przez to narobisz...

- Oto są zapisy - rzekł Mateusz - każesz mi je pani zniszczyć?

- Spal je, spal!

Wnet płonęły na kominku.

- Spal i ten indult!

- O! tego nie mogę uczynić - odpowiedział Mateusz - Bałabanowicz zechce nas procesować, a tak mamy go w ręku, ugoda będzie łatwa i ciocia oswobodzona zostanie od niego.

Podkomorzyna nie śmiała się już sprzeciwiać. Pan Mateusz papiery pochował i zalecając żonie, aby o ciotki wygodach myślała jak najstaranniej (chodziło mu o zapisy), poszedł wypocząć.

Nazajutrz ledwie na brzask się miało wysłał po sędziego, który przybył z południa. Nastąpiła długa narada względem tego, jak postąpić należało, lecz nic stanowczego nie zdecydowano, Pan Mateusz śmiało zabierając się procesować o rozwód sądził zawsze, że Bałabanowicz zgodzi się na to dobrowolnie i jeszcze mu coś ze swojego funduszu ustąpić będzie musiał broniąc się od zarzutu fałszerstwa, które, łatwo dowiedzione, zgubić by go mogło.

Mając go zupełnie w ręku czekał spokojnie, ale tego dnia jeszcze nic nie zaszło. Nazajutrz dopiero rano zjawił się znowu sędzia, którego za pośrednika stary skąpiec uprosił. Bałabano-wicz zdawał się na łaskę i żądał tylko zwrócenia indultu przystając na rozwód i zniszczenie zapisów; domagał się wszakże zwrotu swoich obligów, listów i notatek. Pan Mateusz nie chciał o takiej zgodzie słuchać. - Cóż to? on mnie ma za szalonego - rzekł - żebym ja mając go w ręku, darował mu? O zapisy nie proszę, bom je zniszczył, rozwód i bez pozwolenia jego stanie, cóż mi da za to, że mu nie będę dowodził fałszerstwa?

Sędzia pojechał z odpowiedzią, ale Bałabanowicz, jak każdy skąpiec, który życie całe grosz zbierał, nie mógł znieść myśli, że utraci choć cząstkę majątku. Były chwile, w których nieszczęśliwy przypuszczał raczej myśl śmierci niż wyzucie z pieniędzy, płakał, narzekał,

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.