mu i był posłuszny. Właśnie pan Mateusz wyjechał był w podróż do wód morskich, które mu lekarze poradzili na osłabienie z nadużycia pochodzące, gdy Ordęga myśl zakochania się powziął i nie czekając dłużej postanowił szukać awantur.
XIV
OTÓŻ I MIŁOŚĆ
Dotąd w życiu Anny nie zaświeciła miłość ani na chwilę; ona była już o niej zapomniała nawet, a jeśli kiedy przypomniała jej książka, rozmowa to uczucie tak sławione, tak rozkoszne, tak nieodbite w życiu kobiety, zdawało jej się zmyśleniem. Osłabiona ciągłą męczarnią
87 88
nie pojmowała egzaltacji nieoddzielnej od miłości, sarkazmy męża także przyczyniły się do zachwiania w niej wiary w uczucie, które on malował jej jako bydlęcy przemijający szał nie mający w sobie nic czystego, nic szlachetnego.
Rzadko nawet przychodziła jej na myśl miłość, a nigdy nie dozwoliła sobie nawet marząc przypuścić, żeby jeszcze kochać lub kochaną być miała. Smutne to było życie tej kobiety odczarowanej na wszystkie najsłodsze nadzieje, której nikt nie pocieszał, nikt nie pomógł znosić cierpień, z którą nikt nie podzielał nawet myślą i litością męczarni.
W takim to usposobieniu Anny zjawił się przed nią już zakochany Ordęga, pełen zapału, z poświęceniem w ustach, z mową płomienistą, z oburzeniem na postępowanie męża (o którym cały świat wiedział), ofiarując się stanąć w jej obronie, kochać ją i choćby zginąć za nią. Pierwsze pokazanie się tego człowieka przejęło Annę choć usposobiona do niewiary w miłość, znalazła ją tak słodką w ustach mężczyzny, uczuła taką radość nieopisaną w sercu, że dozwoliła sobie przeczuwając nowe męczarnie spróbować nowego uczucia. I na jej miejscu, któraż by kobieta odepchnęła pierwszą miłość? Czuła ona, że źle robi dozwalając się kochać, tolerując zakazane przywiązanie; lecz jakże mogła rozstać się tak prędko z tym, co pierwszy raz w życiu obiecywało jej choć słabą nagrodę za tyle cierpienia?
Z ciekawością dziecięcia, z chciwością starca, przed którym życie ucieka, Anna chwyciła się tej miłości, poddała się jej i wyschłe serce żądzami, gwałtownie się, bo raz pierwszy, bo tak późno, przywiązało do człowieka, który odzywał się do niej nieznanymi słowy, językiem, jaki tylko w marzeniach i książkach czytała. Nie widziała w tym występku Anna, postępowanie męża, jego właśnie nauki uniewinniały ją. Zresztą któż jej nie przebaczy, kto nie pojmie, jak koniecznym było oddanie się temu uczuciu tak nowemu, tak ciekawemu, tak niespodziewanie przychodzącemu?
89
Ordęga jak na pierwszego kochanka kobiety, która nie znała miłości tylko z opowiadania , był właśnie najstosowniejszy; to co w innych okolicznościach zdawało by się śmiesznym i przesadzonym, tu dowodziło tylko szczerości i zapału. Jego postawa, twarz, mowa, noszące cechy jakiejś rycerskiej szlachetności musiały się podobać Annie przywykłej do szyderskiego, zimnego spojrzenia i wyżółkłej twarzy egoisty.
Oddana sobie, bez rady, bez przyjaciółki, bez najmniejszego doświadczenia, Anna przyjęła tę miłość jak dzieci cukierki: z nietajoną rozkoszą, z widoczną radością. Jeśli zdarzyło jej się
egzaltacja (z łac.) - przesadne uniesienie, podniecenie uczuciowe
88
sarkazm (z grec.) - szyderstwo, drwina, zjadliwość
89
Nie znała miłości tylko z opowiadania (składnia wzorowana na franc.) - tu: miłość znała tylko z opowiadania