Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

- Mój drogi - mówiła - od czasu mego dzieciństwa nikomu jeszcze nie zwierzyłam się poufale, nikomu szczerze nie wylałam, nikt mnie nie chciał zrozumieć; wszyscy śmieli się ze mnie! A ileż to łez moich nie policzonych noc i dzień spadało, które ciotka i mąż jak zbrodnię mi wymawiali. Pierwszych lat pobytu u ciotki zdawało mi się, że przeszedłszy z objęcia mamy w ten zimny świat jakichś inszych ludzi nie wyżyję, nie potrafię do niego przywyknąć; ale musiałam i cierpiąc oswoiłam się z nimi, choć ich nawzajem nie pojmowałam, jak oni tak żyć mogli.

Ciotka wydała mnie za mąż nie pytając, czyli tego, chcę, czy nie, wiedząc nawet, żem się lękała jak śmierci tego zamęścia, pewna, iż do męża przywyknę, i że między dwoma ludźmi może być tylko różnica twarzy i postawy, nie pojmując, jak Bóg dziwnie różnych ich stworzył i tak niepodobnych sobie.

Nie mogłam oprzeć się ciotce, bo cóż bym zrobiła z sobą? Nie miałam się gdzie podzieć, nie miałam się do kogo udać. Mówiłam ci nieraz, co mnie czekało przy mężu: niewola i łzy. A znieść co ja zniosłam, przeżyć co ja przeżyłam, kto inny by może nie potrafił: ja sama nie wiem, czy drugi raz bym mogła. To przechodzi ludzkie pojęcie i miarę cierpliwości, jaką Bóg dał sercu kobiety.

- Czemuż - odpowiadał jej oburzony Ordęga - nie starałaś się ulżyć sobie nie poddając się mężowi całkowicie, walcząc z nim, opierając się jego tyranii?

- A jakżem walczyć miała? jestże czym walczyć kobiecie oddanej takiemu człowiekowi, zależącej od niego, gdy wszystka siła z jego strony, a z mojej łzy tylko były? Czymże miałam walczyć? On śmiał się z łez, śmiał się z jęku, śmiał się z mojego oburzenia, żartował z boleści, nie wierzył w żadne uczucie!

Gdybym się śmiała oprzeć, byłby rozgniewany nie wiedzieć do jakich środków ohydnych się uciekł! Ty nie pojmujesz tego człowieka! A nikogo nie miałam za sobą, nikogo; sami w domu, zawsze sami; próżno bym szukała pomocy, rady; człowiek ten jak naumyślnie mnie odosobnił, żeby jeszcze łatwiej dręczył nie wstydząc się nikogo.

- O Anno moja! wołał zapalony gniewem Ordęga - teraz masz pomocnika, masz litościwe i oddane ci serce, masz mnie na rozkazy. Ja go zmuszę do innego postępowania!

- Ty? chyba byś chciał siebie i mnie wydać! Ten człowiek tak jest podejrzliwy. On, kiedy mi jeszcze żadne przywiązanie obce na myśl nie przychodziło, sto razy mnie już o nie posądzał.

- Ja go wyzwę i zabiję!

- Ach nie mów tego - odpowiedziała Anna - nie wiem czemu, ale żal by mi go było!

- Więc ty go kochasz?

- A nie! - mówiła naiwnie Anna - mogłażbym go kochać po tym, co cierpiałam? Lecz jam mu przysięga.

- Nieważna to była przysięga, bo wymuszona - wołał Ordęga - w oczach Boga ty jesteś wolna, same cierpienia twoje już cię ze ślubów rozwiązały!

- A jednak - smutno odzywała się kobieta - ja z nim jeszcze tak długo, zawsze żyć muszę. Dawniej pojmowałam to, mój drogi; lecz dziś, kiedy mi Bóg zesłał pocieszyciela, kiedy kilka dni innego życia mam w duszy, jakże ja te męczarnie zniosę! jakże ja z tym kamieniem u szyi żyć potrafię!

- Uciekaj ze mną!- wołał Ordęga.

- Dokąd - odpowiedziała Anna po cichu - cudza żona, cudza własność; mąż dopominałby się o mnie jak o charta, którego by mu skradziono, a świat nie ma wyrozumiałości na nieszczęście, świat widzi tylko pozory. Nikt by nie wiedział, com cierpiała, każdy by wiedział, com zrobiła, i każdy by mnie potępił.

- Wszakże są prawa, są sądy; możesz powiedzieć, możesz się skarżyć.

- Ja! ja bym się miała odważyć mówić to przed ludźmi zimnymi i nie dowierzającymi, żeby ze mnie szydzili! I Anna zakrywała twarz rękoma płacząc, a Ordęga pałający gniewem,

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.