Wiedział także, iż podkomorzyna w przypadku gorszącej jakiej awantury gotowa była siostrzenicę wydziedziczyć, a pan Mateusz dość dał dowodów zręczności, że się po nim spodziewać można było wyłudzenia w takim razie zapisów na jego osobę. Podkomorzyna co dzień starsza i słabsza dawała z sobą czynić, co tylko chciał pan Mateusz, wszyscy słudzy jak pana go słuchali, bo byli przez niego ujęci: trudno więc było bardzo zemścić się na nim.
Sędzia jednak naradziwszy się z płodnym w wybiegi Bałabanowiczem postanowił jechać do podkomorzyny z gotowymi zapisy na imię siostrzenicy poczynionymi, wymóc podpisanie ich, uprzedzić podkomorzynę o uciemiężeniu, jakiego doznawała Anna od męża, prosić, aby pana Mateusza nie przyjmowała więcej, i oznajmić, że zmuszona do stanowczego kroku Anna postanowiła zamknąć się tymczasowo w klasztorze a prosić o rozwód.
To wszystko czynił sędzia bez wiedzy Anny pewien będąc, że gdy tym sposobem wszystko przygotuje, Ordęga łatwo ją namówi do ucieczki pokazując sposób uwolnienia się od męża i zezwolenie na to ciotki. Ponieważ zaś lękał się sędzia, aby powód jego odwiedzin w Złotej Woli i jego projekta nie doszły wprzód Mateusza, nim Anna skłonioną zostanie do ucieczki, udał się naprzód do Ordęgi uprzedzić go i kazać mu mieć się na pogotowiu tegoż dnia, którego on pojedzie do Złotej Woli.
Późno już było, gdy do wioski naszego bohatera czwałem nadjechał sędzia ciesząc się na widok świateł w oknach, że Teodora jeszcze czuwającego zastanie; ludzie jednak spali już i ledwie się do domu dostukał. Sam pan wybiegł w szlafroku, mycce, z książką w ręku i przywitał sędziego w sieniach z podziwieniem.
- Cóż cię tu tak późno do mnie sprowadza? - spytał.
- Twój własny interes - odpowiedział przybyły wtaczając się do pokoju, w którym wielki ogień palił się na kominie. Na stole paliła się świeca, porozrzucane były papiery, listy, po-
92
schłe kwiaty, medaliony itd. Na ścianach angielskie ryciny Pawła i Wirginii wisiały, a poza ramy pozatykane sterczały listy jeszcze, bukiety, wieńce nieśmiertelniczek i różne pamiątki. Kilka wazonów kwiatów zieleniały na oknach, w kącie połyskiwała szpada uwinięta krepą nad którą nieco dalej rycerskie trofeum opylone wisiało. Maleńki zegar brązowy wyobrażają-
93
cy miłość w ułańskim szako , z szablą i ładownicą pokazywał dziewiątą. Sędzia padł znużony na kanapę.
- Każ mi dać szklankę wody - zawołał - wytchnę i zaraz ci powiem, z czym do ciebie przyjechałem.
Pan Teodor pośpieszył z rozkazem i niespokojny stanął przed sędzią, który rękawem pot z czoła ocierał.
- No - rzekł sędzia - chceszli mieć Annę?
- Dziwne, na Boga, pytanie! - odezwał się Ordęga - możnaż tego nie żądać: dałbym życie!
- Możesz ją mieć i taniej! Chodzi tylko o to, aby jutro wieczorem ją wykraść!
- To najmniejsza, ale cóż będzie dalej? - spytał niespokojnie Ordęga.
- Ja to wszystko obmyśliłem - gotując się na długi wykład rzekł sędzia. - Ten łotr Mateusz czyha tylko na jej majątek, dla niego się ożenił, dla niego żyje wyglądając śmierci pod-komorzyny. Ona jest męczennicą w domu, najnieszczęśliwszą kobietą. Wiedząc o waszej miłości, panie Teodorze, postanowiłem wam dopomóc. Jutro jadę do podkomorzyny z zapisami na imię siostrzenicy w kieszeni, z zapisami tym bardziej nieodwołalnymi, że je ułożyć kazałem formą obligów na sumę przechodzącą wartość całego majątku podkomorzyny. Wystawię jej los Anny, postępowanie Mateusza z nią, jej nieszczęście, wymogę zapisy i oznajmię, że Anna będzie się domagać rozwodu, a tymczasem przeniesie się do klasztoru.
92 Paweł i Wirginia - bohaterowie sentymentalnego romansu Barnarda de Saint-Pierre pt. Paweł i Wirginia
93
szako, czako (z węg.) - kaszkiet, czapka wojskowa