Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

zarzucić mężowi. Jednakże wyszperałem już zarzut przeciw ważności ślubu, pokrewieństwo jakieś, bardzo dalekie wprawdzie między małżonkami, a najwięcej rachuję na przyjaciół i pieniądze.

- A jeśli mąż nie zezwoli na rozwód?

- To podobno nie jest koniecznym warunkiem. Zresztą potrafim go do tego przymusić. Obca jednak okoliczność może nam pomóc do tego. Wiesz historia mojego obligu danego panu Mateuszowi? Znalazłem jego kwit, ale ukrywam go i dopiero, gdy egzystencji kwitu zaprzeczy pan Mateusz, ja z nim przyjdę i ze świadkami. Tym sposobem spodziewam się wymóc na nim rozwód, umarzając tę sprawę i nie rozpościerając jej więcej. Pokazując go podłym przywłaszczycielem, jakim jest w oczach całego świata, zabiłbym go ostatecznie na opinii, o którą on nieco więcej dbać zaczyna, bo postępując w lata zaczyna nabierać ambicji i ma ochotę piąć się do urzędów.

Długo jeszcze sędzia naradzał się z Ordęgą który zapalony myślą oswobodzenia Anny, połechtany nadzieją posiadania jej, żwawo i śmiało zabierał się do porwania. Całą noc trwały tajemnicze przygotowania, rozesłani ludzie z końmi rozstawnymi po traktach, przysposobione powozy, przeliczone pieniądze, obmyślone wygody dla podróżnej, narządzona broń na przypadek.

Bałabanowicz ciesząc się tą zemstą ofiarował swoje konie, przysłał przez sędziego potrzebne pieniądze, postarał się paszportów dla Anny i Teodora. Po długiej naradzie postanowiono aby, jeśli się uda wykraść ją bez wrzawy, wszystko tak ułożyć, jakby ona sama uciekała z domu. Ordęga powierzywszy doprowadzenie jej do miasta najbliższego Bałabanowi-czowi miał powrócić do domu i udawać całkiem obcego tej sprawie. Tę ostrożność doradzała mu myśl o sławie Anny, mogącej szwankować na wykradzeniu przez młodego człowieka, w którym łatwo każdy zalotnika by poznał.

Gdy wszystko obmyślono, sędzia spokojnie układł się na kanapie i kazawszy się zbudzić bardzo rano, aby miał czas odbyć wizytę w Brzozówce i stanowczą czynność w Złotej Woli, zasnął snem sprawiedliwych, a raczej zmęczonych.

Pan Teodor ani mógł przyłożyć głowy do poduszek, tak go jutrzejsze zajmowały wypadki.

XVI

WSZYSTKO PRZYGOTOWANE

- A! Pan sędzia! - zawołał Mateusz widząc go wchodzącego. - Pan sędzia!

- Nie spodziewałeś się mnie?

- Nie śmiałem - odpowiedział pół szydersko, pół niespokojnie gospodarz, któremu naprzód na myśl przyszło, czy się kwitnie znalazł. Tak dawno nie miałem tego szczęścia.

- Nie kłam, proszę cię - rzekł sędzia spokojnie - dałeś mi się poznać dostatecznie, na cóż jeszcze te ceremonie! Doświadczywszy twojej wdzięczności, twojej uczciwości, nie chcę już słyszeć o nich więcej.

- Panie sędzio!

- Miałbyś się srożyć? Tego jeszcze brakowało! Przypomnij jakieś podle mnie podszedł, coś ze mną zrobił i oszczędź sobie słów próżnych..

Pan Mateusz nie wiedział, co odpowiedzieć, szukał jednak w głowie, za co by mógł jakiekolwiek tłumaczenie uczepić, ale napróżno. Sędzia usiadł i rzekł:

- Trudno, abym ci przywrócił moję przyjaźń i szacunek, nadto cię już znam, panie Mateuszu; chciałbym jednak skończyć z tobą.

- Na cóż kończyć: ja się niczego nie dopominam, ja nic nie chcę...

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.