Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

rzyć. Kiedy sędzia zajechał przed ganek, zdawało mu się, że ledwie jedna noc upłynęła od chwili, kiedy tu w interesie pana Mateusza przyjeżdżał: tak dalece wszystko było toż same.

Wysiadł i spytał o panią, Jan wprowadził go poważnie do pokoju i drzwi za nim zamknął. Pani Dorota powitała go jak starą znajomość ze wszelką przyzwoitością i ceremoniami. Podano kawę i sucharki, bo już było po obiedzie; nowe pokolenie piesków asystowało temu, a podkomorzyna jak dawniej nieustannie gderała na nie.

Przekonawszy się, że nikt ich nie podsłuchuje, sędzia wytoczył swoję sprawę i jak mógł najwyraźniej, najjaśniej, opisał zdradę pana Mateusza względem siebie, jego obchodzenie się z żoną, a nareszcie co przeciw temu uczynić zamierzał, aby Annę ocalić. Podkomorzyna słuchała z atencją96, z powagą i z tak zimną krwią, jakby nic nie rozumiała.

- Jednak - dodała w końcu - pan Mateusz ocalił mnie z nieszczęścia.

- Miał w tym swój własny interes - odpowiedział sędzia - bo mu chodziło o zniszczenie zapisów, a do tego korzystając z nieszczęśliwego położenia Bałabanowicza odarł go do koszuli.

Podkomorzyna, która zawsze miała jeszcze niejaką słabość dla swego eks-plenipotenta, bardziej się poruszyła tym przypomnieniem, niż wymównymi żalami nad losem Anny. Po-strzegł to sędzia i zręcznie z tego korzystał.

- Ten biedny Bałabanowicz - dodał - zostaje teraz z łaski jego w największej nędzy, a jednak zawsze życzliwy dla familii pani podkomorzyny czuwa nad losem Anny i on to mnie pierwszy namówił, abym się w to wdał.

- Poczciwy Bałabanosio! - odezwała się podkomorzyna - gdzie on jest?

- Ukrywa się niedaleko stąd - rzekł sędzia - oddał się bogobojności i postanowił resztę życia strawić na ustroniu na dobrych uczynkach!

Podkomorzyna coraz bardziej się rozczulała, sędzia tymczasem docierał.

- Chodzi więc tylko - rzekł - aby pani podkomorzyna zerwała zupełnie z panem Mateuszem i ogłosiła się za siostrzenicą.

- Poczciwy Bałabanosio! - szepnęła ze łzami pani Dorota - on to wszystko obmyślił, masz rację, sędzio!

- On tu niechybnie zgłosi się, ale potrzeba mu drzwi zamknąć przed nosem - dodał - tymczasem zaś, uprzedzając jego zdrady, potrzeba podpisać ten obligowy zapis na imię Anny. Tu wydobył z kieszeni gotowy papier, podsunął kałamarz i pióro i, zwracając rozmowę na Bała-banowicza, naglił panią Dorotę.

- Bałabanowicz - rzekł - podał mi tę radę, potrzeba, abyś to pani uczyniła, i dopomogła nam do rozwodu, na który siostrzenica pani z serca się zgodzi, bo nie wiem jak dotąd w tej niewoli wytrzymać mogła.

Oczarowana urokiem imienia Bałabanowicza podpisała eks-podkomorzyna i na wszystko się zgodziła; sędzia nie posiadał się z radości, wpakował papier do kieszeni i pod pretekstem zbliżającego się wieczoru pożegnał panią Dorotę, której jeszcze kilka razy powtórzył, aby dopiero nazajutrz rano wydała rozkaz niedopuszczania pana Mateusza do siebie.

Pewien już, że reszta równie pomyślnie pójdzie sędzia wsiadł na bryczkę i pospieszył oznajmić panu Teodorowi, że wszystko jest gotowe.

W niewypowiedzianej niespokojności oczekiwał sędziego pan Teodor: chodził, wyglądał oknem, wysyłał ludzi na drogi, starą rozsuwał perspektywę, a gdy się ściemniło wyprawił z pochodniami na drogę do Złotej Woli, z tej strony spodziewając się sędziego. Nareszcie ukazała się jego bryczka w dziedzińcu, a Teodor spotkał przybywającego na schodkach zapytaniem:

- A cóż?

- Wszystko dobrze!

atencj a (z łac.) - uwaga

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.