Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

żeby przyjść do siebie. Uspokoiwszy się wreszcie i rozpoznawszy, gdzie się znajdował, śmielej postąpił ku drzwiom szklanym pokoju Anny.

Nie było światła, a Teodor łatwo dostrzegł, że je zostawiono półotwarte. Nie widząc światła w żadnym oknie i zupełną spokojność wszędzie znajdując odwiódł kurki pistoletów, uchylił drzwi i wszedł do pokoju. Drzwi zaskrzypiały przeciągłym głosem i ktoś go pochwycił za rękę. Po szeleście sukni, po gorącym oddechu poznał Annę i spiesznie schwyciwszy ją w pół wybiegł do ogrodu. Tu, nie przemówiwszy słowa, leciał z nią do powozu, co chwila marząc o pogoni. Zdawało mu się, że cały wiek trwała ucieczka, a każdy liść szeleszczący pod nogą przestrasza go: sto razy chwytał pistolety i chciał poza siebie strzelać.

Anna spieszyła za nim w milczeniu, zwieszona na jego ręku. Nareszcie ujrzeli furtkę i powóz: otwarły się drzwiczki, a ledwie Teodor postawił nogę na stopniu, konie puściły się cwałem. On swobodnie odetchnął.

- Jesteś wolna - rzekł do Anny.

A Anna płakała, nie słyszała jego słów i zakrywszy twarz, jakby popełniła zbrodnię, wstydziła się spojrzeć na świat. - Biedna Anna!

XVIII

KTO Z NICH LEPSZY

Pan Mateusz spał spokojnie kiedy się to działo, lecz przebudzenie jego nazajutrz było straszliwą burzą; słudzy truchleli ze strachu, przewrócono dom do góry nogami. Gniew pana Mateusza był nie do opisania; nie pojmował tego wypadku, nie spodziewał się go, nie umiał sobie wytłumaczyć, jak się to stało, nie dorozumiewał się wcale niczyjej intrygi, nie wiedział, kogo o nią posądzać. W pół szalony latał po domu, szukał śladów, biegał za koleją powozu, ale dzięki staraniom sędziego w Gniłym Brodzie kończył się ślad i dalej nie można było wiedzieć. co się z powozem stało.

Mateusz rwał włosy na głowie i tyle chciał razem rzeczy czynić, że żadnej dopełnić nie mógł, bo trudno mu było na jedne się zdecydować. Chciał gonić wszystkimi drogami, szukać na wszystkie strony, przychodziły mu najdziwaczniejsze myśli. Ludzie jego mieli go za obłąkanego.

W tej rozpaczy nie potrafił nawet nikogo posądzać, ani sędziego, ani Teodora, ani się domyślił wspólnictwa ciotki. Skutkiem niedecyzji południe przyszło, a on jeszcze nic nie zrobił; z południa udał się do Złotej Woli i tu dopiero, gdy go do ciotki nie dopuszczono, zmiarkował, że się to stało za jej wiedzą i co go srożej jeszcze ubodło. Dowiedział się o wczorajszej bytności sędziego, połączył ją z ukazaniem się rannym w Brzozówce, trafił nareszcie na ślad jego zemsty i pospieszył do niego.

Sędzia prawie pewien był, że pan Mateusz do niego przyjedzie: czekał go i napawał się myślą zemsty.

Jak szalony wpadł do niego pan Mateusz.

- Gdzie jest moja żona? - zawołał.

- Twoja żona? dałżeś mi ją do schowania? - odpowiedział sędzia zimno.

- Pan żartujesz ze mnie! Ja wiem o wszystkim.

- Więc powinieneś zapewne wiedzieć, gdzie się ona znajduje - rzekł spokojnie sędzia. -To twoja zemsta, sędzio! to twoja sprawa! - krzyknął Mateusz - ale na całe piekło, ja się

pomścić potrafię, ja się okropnie pomszczę!

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.