Całe życie biedna

Interesujace książki na zimę i lato

- A to mścij się, tylko daj mi pokój, bo nie wiem nawet. Co ci rozum pomięszało.

- Moja żona, moja żona uciekła... wykradła się dzisiejszej nocy... moja żona...

- Powinna to była daleko wprzód jeszcze uczynić.

- Sędzio, tyś do tego wpływał!

- A gdyby i tak było?

- Ty chcesz odzyskać swój oblig, ja wiem - dołożył Mateusz - ha! oddaj mi żonę. tę niegodziwą, tę... ja zwracam twój zapis.

- Ja go nie potrzebuję - rzekł sędzia zawsze z największą spokojnością - znalazłem kwit i wniosę go przed akta!

Tak! - I pan Mateusz osłupiał! - Ha! więc chcesz ugody, chcesz więcej, chcesz co utargo-wać. Wiesz wiele warta Anna, czego chcesz ode mnie, mów!

- Ja nic nie chcę od ciebie, tylko żebyś mi dał pokój.

- Sędzia! żartujesz sobie ze mnie, ja wiem...

- Może i żartuję! - odpowiedział nieporuszony sędzia. - Jeśli wiesz, gdzie twoja żona, idźże jej poszukaj!

Mateusz tracił głowę, ale widząc w ostatku, że nic tu nie dokaże, wybiegł z pokoju i pojechał. Nie wiedział już co dalej począć z sobą i, dusząc się z gniewu i bezsilnej złości dojeżdżał do Brzozówki, gdy obdarty chłopiec jakiś zastąpił mu drogę niosąc karteczkę w ręku.

- Co to jest?

- List do pana.

- Kto ci go dał.

- Jakiś nieznajomy.

Przewidując, że to pismo musi mieć jakiś związek z wypadkami wczorajszymi porwał je i rozdarł z pośpiechu pan Mateusz. Na karteczce były te słowa:

„Życząc się widzieć z Wp. dobrodziejem w bardzo pilnym interesie, mam honor oznajmić mu, że na niego oczekuję w karczemce na trakcie, zwanej K o z i a, do godziny dziewiątej wieczorem. Interes ten więcej go obchodzi niż mnie.

Najniższy sługa

G. B a ł a b a n o w i c z m.p."

Pan Mateusz nie pojmował, jaki mógł mieć związek z wypadkami wczorajszymi Bałaba-nowicz, o którego nawet znajdowaniu się w sąsiedztwie nie wiedział; jednakże przeczucie mówiło mu, iż ten człowiek może coś wiedzieć. Nie zsiadając więc z bryczki pędził ku Koziej karczemce, położonej o dobrą milę od Brzozówki. Późno było, gdy tam stanął i ledwie się dostukał. Wszedłszy ujrzał kogoś leżącego na stole i chrapiącego mocno.

Był to Bałabanowicz.

Rozdmuchano przygasły ogień w kominie, a eks-plenipotent, który spał ubrany, porwał się na widok pana Mateusza.

Pierwsze spojrzenia tych dwóch ludzi na siebie były przestraszające przenikliwością: zdawali się mierzyć, nim mieli przystąpić do walki. Wreszcie pan Mateusz niecierpliwy zawołał;

- Wpan mnie tu wezwałeś?

- Tak jest.

- Jaki masz do mnie interes?

Bałabanowicz bez żadnego fałszywego wstydu rzekł:

- Pan mnie odarłeś, przywiodłeś mnie do kija i torby.

- I cóż z tego? - przerwał mu przybyły - to chodź z torbą i kijem.

- Pan mając mnie w ręku wydarłeś mi to, na co ja całe życie pracowałem.

- Co ja całe życie kradłem.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.