Kaśka Kariatyda

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

„Stajała przed bramu i buła piskate!..." - kończyła pani domu, spoglądając z niechęcią na książkę służbową.

- Nieszczególna rekomendacja - dodała po chwili, zamykając książeczkę, i usiadła na wyplatanym krześle, jedynym możliwym meblu z rozlicznych sprzętów, przepełniających ciasną i ciemną kuchenkę.

Była to niska, młoda jeszcze kobieta, rozlana w swym niebieskim szlafroku, z głową zgniecioną, płaską, pokrytą włosami żółtymi. W ciemnej przestrzeni kuchennej jaśniały te włosy światłem matowym, łącząc się dość harmonijnie z żółtawą cerą twarzy i oczami barwy niepewnej. Uszy tłuste, leniwe, niezdrowe, obciągnięte ku szyi ciężarem lawowych2 czarnych kolczyków, i usta wąskie, blade ukrywały równie blade dziąsła i świadczyły dostatecznie o niedokrewności tej masy ciała, rozrastającej się wśród wilgotnych ścian szczupłego mieszkania. Całe bezczynne życie żon urzędników płynęło leniwą falą pod tą skórą zżółkłą przeźroczystą i delikatną jak gaza jedwabna. Tylko usta zaciśnięte, prawie zsiniałe od wilgoci spadającej z murów, tylko ręce płaskie o pełnych dłoniach i oczy niewielkie, ciężkimi przysłonione powiekami, miały jakieś drganie, zdradzały ukrytą namiętność pantery - właściwą kobietom anemicznym, których życie wbrew higienicznym przepisom upływa wśród atmosfery sąsiadującej z kuchnią sypialni.

- Nazywasz się?... - pytała dalej pani domu, a głos jej leniwy, tłusty rozlewał się wśród cienia, jak ona sama, i drgał długo wśród fal powietrznych, przeciągając się bez końca.

Stojąca przy drzwiach dziewczyna podniosła głowę.

- Nazywam się Kaśka Olejarek - odpowiedziała lękliwie, a głowa jej opadła natychmiast na piersi.

- Masz rodziców? - ciągnęła dalej indagację pani domu.

Po twarzy Kaśki przemknęło coś na kształt smutku... Nie odpowiedziała wcale. Woźny z kantoru, mały, niepokaźny człowiek, ubrany w szary surdut beżowy, uznał za stosowne wmięszać się do rozmowy.

- To jest sierota, proszę wielmożnej pani... Nie ma nikogo... Niedawno przyszła do miasta... Była tylko w jednym obowiązku, u państwa Lewi...

- U Żydów! - przerwała pani, a usta jej wykrzywiły się z pogardą.

Nastała chwila milczenia. Woźny umilkł przygnieciony antysemickim usposobieniem pani, a Kaśka nie dodała nic na swoje usprawiedliwienie, tylko jeszcze więcej pochyliła głowę.

W umyśle jej przesuwało się tysiące przykrych myśli, Odprawiona wczoraj nagle, prawie bez powodu od Pinkusa Lewi, znalazła się na bruku, mając zaledwie dwa złote w kieszeni. Nocleg znalazła u swej przyjaciółki, Rózi, posługującej w mleczarni, ale nadużywać gościnności tej nie mogła.

Rózia żyła „na wiarę" z czeladnikiem krawieckim. Para ta miała tylko jedną izdebkę, a obecność mężczyzny żenowała Kaśkę. Budziły się w niej nieokreślone pragnienia, a dziwny przestrach ściskał jej serce... Nie! ona tam stanowczo więcej nocować nie mogła. Cóż pocznie, jeśli ta pani nie zechce przyjąć jej natychmiast? W tej chwili ciemna i smutna kuchenka przedstawiała się w oczach dziewczyny jak port bezpieczny i cichy, a brudny sufit zdawał się być pożądanym dachem, pod którym pragnęłaby złożyć swą głowę.

- Jesteś jeszcze bardzo młoda - rzekła pani, rozbierając wzrokiem sformowane kształty dziewczyny.

lawa - sztuczny, czarny kamień, z którego wyrabia się tańszą biżuterię

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.