Kaśka Kariatyda

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

poczętej roboty, wrzuciła pończochę wraz z igłą do kuferka i zaczęła się zbierać, śpiesząc się bardzo. A dzisiaj Rózia napada na nią, wymyśla, jakby to Kaśka była winna! Przecież powinna wiedzieć, że ona za mężczyznami nie patrzy, a na Feliksa nigdy się nie obzierała, nawet wtedy, gdy razem mieszkali. Zresztą, co cudze, to święte. Odebrać drugiej czy męża, czy kochanka to tyle co ukraść, a ona jeszcze nic w swym życiu nie ukradła.

Teraz doprawdy nie wie, gdzie iść i co ma zrobić ze sobą. Liczyła na Rózię, ale zawiodła ją ta rachuba. Błąkać się dalej po ulicy - i nudno, i smutno. Wszyscy się prowadzą razem - ona jedna idzie jak pies, który nie ma pana. Przy tym smutek jej piersi rozrywa - ta Rózia ma język niepo-czciwy!... Nazwała ją... ach! Kaśka pomyśleć o tym spokojnie nie może.

Najlepiej zrobi, gdy pójdzie do kościoła. Odkąd jest w nowej służbie, wiecznie się śpieszy, nie ma czasu i wpada tam tylko na dorywkę. Kto z Bogiem, to Bóg z nim; trzeba się pomodlić, to ulży jej z pewnością.

Wchodzi więc do kościoła jak do jedynego miejsca, w którym pobyt jest dla niej w to popołudnie niedzielne możliwym. Popychając drzwi, obciągnięte zielonym suknem, wsuwa się nieśmiało do wnętrza świątyni, odurzona na wstępie wilgotnym chłodem i przenikającym śpiewem, przepełniającym wysokie, ciemne mury.

W podwójnych rzędach ławek siedzą całe gromady ludzi gubiąc kontury swych głów i ramion w półmroku, spadającym z górnej części budynku. Ludzie ci o namiętnych, twardych twarzach, z zapałem i niezwykłą siłą śpiewają, roztwierając szeroko usta i opierając się kościstymi rękami o brzeg ławki. Jakiś dziki, namiętny ton plącze się w tej pieśni, która wzlata pod ginące w mroku sklepienie. Jest to przecież serdeczna prośba do Matki Bożej, której twarz uśmiecha się wśród zieleni sztucznych kwiatów na jednym z bocznych ołtarzy.

Serdeczna Matko, opiekunko ludzi, Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi -

brzmią ssowa pieśni. Chropawe, nieugięte głosy nie mają wszakże pokornego, odpowiedniego dźwięku. Ten chór mężczyzn o jakichś namiętnych naturach, potrzebujących hałaśliwego wylania, wzbija się rwącą, nierówną melodią, przepełniającą buntowniczym krzykiem ciemne zakątki świątyni. Po drugiej stronie gromada kobiet odpowiada, odbierając mężczyznom melodię i prowadząc ją cienkimi, piskliwymi głosami. Mężczyźni niecierpliwie wyczekują końca strofki, wpadając z hałasem w gwar kobiecych wyrazów.

Nad nimi sklepienie kościoła, ciemne, pomalowane w brunatne obłoki, roztacza się poważnie, pokrywając ciężką masą wysokie filary, zdobne w zniszczone sztukaterie, z których gips poodpa-dał. Okna, wysoko umieszczone, pozaciągane ciemnymi zasłonami, nie przepuszczają światła; tylko w zagłębieniu wielkiego ołtarza błyszczą złocone kolumny i płaszcze, udrapowane wzdłuż bioder naturalnej wielkości aniołów, podtrzymujących olbrzymi krzyż, rysujący się ciemnymi kształty na tle bielejącym jasną smugą światła, którą jedno otwarte okno wewnątrz świątyni wrzuca.

Kaśka uklękła przy bocznym ołtarzu i pobożnie złożyła ręce.

Przed nią wznosił się ołtarz poświęcony Marii - biały, zielony, pełen liści i stokrotek, rozkładających swe bibulane korony w ordynaryjnych szklanych wazonach. Spośród tego papierowego kwiecia wychylała się dobrotliwa twarz Matki Bożej, strojnej w błyszczącą blaszaną sukienkę. Cztery sznurki korali, przypięte olbrzymimi szpilkami do płótna, zdobiły szyję Marii, a u stóp jej na środku ołtarza żółciły się na białym tle obrusa woskowe figurki, składane jako wota przez pobożne kobiety.

Kaśce zrobiło się bardzo przykro.

Przyszła z pustymi rękami, nie złożyła żadnej „ofiary" na ołtarzu Matki Boskiej. Wczoraj wszakże kupiła sobie nafty i pachnącego mydła za ostatnie pieniądze. Mogła się wyszorować zwyczajnym mydłem, a na ołtarz ofiarkę położyć. Co jej po tym, że pachnie migdałami? - Matka Boża zapachów nie potrzebuje, a elegancją duszy nie zbawi. I bardzo skruszona korzy się u stóp ołtarza,

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.