Kaśka Kariatyda

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

I bez przerwy tymczasem ciągnie swe usiłowania, skierowane głównie do wydobycia kapelusza. Zmęczone nogi odmawiają mu wszakże posłuszeństwa, stopy osuwają się na szpiczastych kamieniach, sterczących na brzegu rynsztoka, i całym ciężarem ciała upada w mętną ciecz, przygniatając sobą zakwestionowany przedmiot.

W gronie jego towarzyszów zapanowało chwilowe milczenie. Czerwony artysta, ogłuszony niespodziewanym upadkiem, zanurzył swe drobne, zgorączkowane ręce w błękitnej patoce z wyrazem chwilowej ulgi, której jego spieczonym palcom ten chłodny płyn udzielał.

Nagle przemówił maluchny jegomość, a głos jego brzmiał przyjacielskim wyrzutem i chęcią lekkiego zawstydzenia niesfornego kolegi.

- Oj! ty niepoczciwy, czy masz ty Boga w sercu, leżeć tak rano w rynsztoku!

Aktor podniósł głowę i utkwił w mówiącego swój łzawy, tęskny wzrok, pełen niewysłowionej skargi na życie i w ogóle na świat cały. Zaciśnięte jego usta wybełkotały z trudnością:

- Nie miejsce człowieka... lecz człowiek miejsce zdobi.

I poprawił się w rynsztoku, z prawdziwie pijackim uporem wciskając swe ciało w wąski otwór rowu.

S łońce tymczasem wschodziło ponad miastem na kształt ptaka o wielkich purpurowych skrzydłach. Szara zasłona, kryjąca horyzont, rozdzierała się z wolna, rumieniąc się na rąbkach tych szczelin jak rana jeszcze nie zagojona.

Złote krzyże kościołów odbijały promienie słońca i świetlanymi strzałami błyskały w przestrzeń.

30

Okna otwierały się jedne po drugich jak oczy Argusa , a z ich otwartych wnętrzy wypływały ostatnie cienie nocy, uwięzione w alkowach, wraz z żółtawym światłem dogasającej lampki.

Ludzie pojawiali się coraz częściej na chodnikach, a od strony śródmieścia dolatywał gwar tysiąca głosów - harmonijna kapela, odzywająca się codzienną wczesną serenadą.

Gromada pijanych mężczyzn, po krótkiej naradzie wydobywszy z rynsztoka bezprzytomnego prawie aktora, kierowała się ku otwartym drzwiom, nad którymi widniał napis: „Wyszynk piwa i wódki".

Od kilku chwil przecież mały rzeźbiarz otworzył oczy i wpatrzył się z uporem w stojącą opodal Kaśkę. Ona, pełna zdziwienia, przypatrywała się tym „panom", tak porządnie, według niej, ubranym, a włóczącym po ulicy skutki rozpusty i całonocnej pijatyki. Tym bardziej jej to dziwnie, że poznaje pomiędzy nimi tych panów, którzy ofiarowywali jej po „trzy szóście" za godzinę jakiegoś oblepiania ją gliną.

Jeżeli człowiek może na takie zbytki wydać aż trzy „szóście", to musi być bogaty, bo Kaśka wie, jak to długo na taki krajcar pracować trzeba.

Wobec coraz większego gwaru i ruchu przepełniającego ulicę wesołe grono zdecydowało się opuścić tymczasową stację nad rynsztokiem i udać się w dalszą podróż. Przedtem jednak pożegnano czule artystę dramatycznego, zajmującego pokój w kamienicy, koło której stali. Rozrzewniony artysta znikł w bramie, unosząc za sobą ostatni pocałunek małego jegomości, który tak bohatersko pozbył się kapelusza, a teraz z odkrytą głową śpieszy na czele całej gromady, wytrzeszczając swe blade, wypełzłe oczy na zdziwionych tym niezwykłym spojrzeniem przechodniów. Powoli oderwał się od ściany i mały rzeźbiarz posuwając naprzód swą drobną postać, ciążącą mu jednak niezwykłym ciężarem. Wlókł się, nie odrywając podeszew i kiwając głową za każdym krokiem. Gdy przechodził koło Kaśki, stanął, wsuwając zwykłym sobie ruchem brudne ręce w kieszeni marynarki.

- Ty! - wyrzekł powoli - namyśl się... ja z ciebie arcydzieło stworzę... Tylko nie bądź głupia! Inaczej, każ się wypchać trocinami i w pasy pomalować!...

Patrzył na nią jeszcze chwilę i znów w myśli modelował wspaniałe kształty dziewczyny. Kilkakrotnie już próbował zrobić swą Kariatydę z pamięci, ale na próżno! Nie mógł połączyć razem tego kobiecego wdzięku z muskularnością rozrosłego mężczyzny. Potrzebował widzieć przed sobą tę dziewczynę bez żadnej osłony, odkrywającą przed nim skończoną piękność form, jaką pod jej trywialnym ubraniem okiem artysty zgadywał.

Argus - mitologiczny stuoki olbrzym

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.