Kaśka Kariatyda

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

Ale Janowi obojętna jest widocznie cudza własność. Z niewysł owioną ironią patrzy na Kaśkę, a zapaliwszy fajkę, rzuca niedbale niezagaszoną zapałkę poza siebie.

- Owa! - mówi wolno, puszczając sinawe kółka, które rozpływają się powoli w powietrzu -owa! toby ci była heca, żeby się ta hardyga spaliła! Abo to moje, albo panny? Ja ta po mój kuferek jeszcze bym zdążył, a Kasię tobym na plecach wyniósł. A niechby się paliło, nauczyłoby to pana bumblować po ulicach i nic nie robić. On pieniądze od lokatorów furtem ciągnie, a czy mu to dom prosi jeść albo pić? Nic go to nie kosztuje, a on za byle klitkę setkę se kłaść każe. Ja bym go puścił w taniec, ażby się piętami bił po plecach. Psiakrew zwykła!

Kaśka nie odpowiada nic, przyzwyczajona już do tych gwałtownych wybuchów, które ogarniają Jana na myśl o cudzym dobrobycie. Może być, że on ma racją, tylko że ona woli się znów w takie rzeczy nie mięszać. Niech będzie tak, jak jest, podpalać dom - to byłoby nieuczciwie.

Co innego kilka centów „koszykowgo", to przecież państwa nie zrujnuje. Zresztą, pani sama pokazała jej drogę...

I rozmyśla w ten sposób, wieszając powoli bieliznę, sztuka po sztuce, uważając, aby wszystko się wygodnie rozmieścić udało. Cała nędza skąpego urzędniczego życia prześwieca z tej bielizny o tanich, bazarowych fasonach, z rzadkiego perkalu uszytej. Te koszule o pospolitych haftach; kaftaniki z długimi, ubranymi falbanką rękawami; prześcieradła obrębione tylko u dołu, nie zakończone ani haftem, ani koronką; poszewki, równie trywialne, jak głowy, które na nich spoczywały -świadczą zbyt wyraźnie o życiu pozbawionym wszelkiej elegancji, komfortu, zamiłowania piękna. Kaśka zawiesiła ostatnią spódniczkę i odetchnęła z zadowoleniem. Upał stawał się nadto ciężki do wytrzymania.

Zabrała już pusty kosz, a zamknąwszy kłódkę, gotowała się do odejścia.

Od kilku minut Jan śledził ruchy dziewczyny z wielkim natężeniem. Niezdrowa żądza zaczynała ogarniać go znowu, a w tym gorącu namiętność jego rosła nad miarę.

Gdy Kaśka przechodziła koło niego, pociągnął ją tak gwałtownie, że mimo woli usiadła na pace. Objął ją wpół i przyciągnął ku sobie. Ona, bezsilna pozwoliła pocałować się w usta raz, drugi i dziesiąty... Nagle przyciszony chichot rozległ się pod niskim dachem strychu.

Kaśka, przerażona, spojrzała w stronę, skąd głos pochodził. W otwartych drzwiach wchodowych w jasnej smudze światła stała Marynka, trzymając pod pachą Parysa, który wywiesiwszy język, dyszał ciężko wśród tego strasznego gorąca. Jak zwykle, dziewczyna ta musiała się zjawić i podpatrzyć ich, kiedy się całowali.

To już zaczynało być nieznośne.

Kaśka zerwała się szybko i schwyciwszy kosz, chciała wyjść ze strychu. Nie było to jednak tak łatwe. Marynka tamowała przejście i stała wciąż we drzwiach, chichocząc się ze źle ukrytą złością.

Nie miała przecież pretensji, ażeby Jan nie miał innej kochanki, skoro się rozeszli w dobrej zgodzie, ale brać po niej Kaśkę - zdało się jej nadto oburzające.

Jan przecież wpadł w gniew i widocznym było, że teraz Marynki wcale oszczędzać nie będzie. Szło mu tak dobrze, a Kaśka pierwszy raz nie odsuwała go od siebie.

Gdyby nie ta nieznośna dziewczyna, kto wie, co by się stać mogło!

Podniósł się więc z paki, a przez zaciśnięte zęby wyszeptał ulubione swoje:

- Psiakrew! a! psiakrew zwykła!

Marynka przecież nie uważała tej zmiany na twarzy Jana, ona wciąż patrzyła na Kaśkę, uszczęśliwiona ze zmieszania dziewczyny. Na koniec, nie przestając się chichotać, zapytała:

- Nie widział tu pan Jan przypadkiem „tłumoka"? Tym z magistratu zapodział się gdzie... pewnikiem jest na strychu!

Kaśka poczerwieniała cała.

Nazywa ją wobec Jana „tłumokiem"! O! na cztery oczy niech mówi, co chce, ale nie przy nim! nie przy nim!

Cały gniew mężczyzny zawiedzionego w swych nadziejach zawrzał w piersi Jana. Marynka w tej chwili staje mu się najwstrętniejszym stworzeniem pod słońcem. Kaśka może być spokojną - on

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.