Klucz do teozofii II

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

nego punktu lub z jednej cząstki materii zajmującej jakiekolwiek miejsce w przestrzeni, czyż moglibyśmy go nadal uważać za nieskończony?

Czy należy się modlić?

Pytanie: Czy wierzycie w modlitwÄ™ i czy sami kiedykolwiek siÄ™ modlicie ?

Odpowiedź: Nie. Wolimy czyn zamiast słów.

Pytanie: Nie wznosicie więc modłów do waszego Absolutu?

Odpowiedź: Po cóż mielibyśmy to czynić? Będąc ludźmi pracy, nie możemy tracić czasu na zwracanie słownych modlitw do abstrakcji. Niepoznawalne może mieć jakiś stosunek tylko w obrębie swoich własnych cząstek, ale jest nieistniejącym, jeśli chodzi o jakiekolwiek stosunki w skończoności z tym, co jest ograniczone i uwarunkowane. Świat widzialny zależy w swoim istnieniu i swoich zjawiskach od wzajemnie na siebie oddziałujących form i ich praw, nie od modlitwy czy modłów.

Pytanie: Czyż więc nie wierzycie wcale w skuteczność modlitwy?

Odpowiedź: Na pewno nie w skuteczność modlitwy wyuczonej w tylu a tylu słowach i powtarzanej ustnie, jeśli nazywacie modlitwą zewnętrznie wyrażoną prośbę, skierowaną do nie znanego Boga, czyli tę, która była wprowadzona przez Żydów, a spopularyzowana przez faryzeuszów.

Pytanie: A czy istnieje jakiÅ› inny rodzaj modlitwy?

Odpowiedź: Oczywiście; nazywamy ją "modlitwą woli", a jest to raczej wewnętrzny rozkaz aniżeli prośba.

Pytanie: Do kogóż się w ten sposób modlicie?

Odpowiedź: Do "Ojca naszego w niebiesiech", w ezoterycznym tego słowa znaczeniu. Pytanie: Czy różni się ono od określeń teologii?

Odpowiedź: Całkowicie. Okultysta lub teozof zwraca modlitwę do "Ojca swego, który jest w ukryciu" (przeczytajcie, starając się zrozumieć Mateusza, 6, 6), a nie do boga pozakosmicznego, więc ograniczonego; a ten "Ojciec" jest w głębi nas samych.

Pytanie: Więc czynicie Boga z człowieka?

Odpowiedź: W naszym rozumieniu jedyny Bóg, którego możemy naprawdę poznać, jest w wewnętrznej głębi człowieka. Jakże mogłoby być inaczej? Gdy przyjmujemy założenie, Iż Bóg jest nieskończonym, wszech-przenikającym bytem, jakże by mógł tylko człowiek być wyjątkiem i nie być przesiąknięty, przepojony i pogrążony w Boskości? Nazywamy "Ojcem naszym w niebiosach" tę boską Treść, której jesteśmy świadomi w sobie, w gfębi serca i duchowej naszej świadomości, a ta nie ma nic wspólnego z antropomorficznym pojęciem, jakie możemy sobie wytworzyć w fizycznym mózgu lub jego fantazjach. "Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że duch Boży (tj. Boga absolutnego) mieszka w was?" (1 Kor 3, 16-17)*.

' W książkach teozoficznych spotyka się nieraz sprzeczne ujęcia Chrystusowego ducha w człowieku. Jedni nazywają go szóstym pierwiastkiem, buddhi, inni siódmym, atma. Jeśli teozofowie chrześcijanie chcą używać tych terminów, niechże je uczynią filozoficznie ścisłymi, idąc za analogią symbolów prastarej Religii Mądrości. Mówimy, iż Ctiristós jest nie tylko jedną z trzech wyższych postaci ducha, ale trzema wziętymi razem, jako Trójca. Owa Trójca przedstawia Ducha Św., Ojca i Syna, co odpowiada duchowi abstrakcyjnemu, duchowi zróżnicowanemu i duchowi wcielonemu. Chrystus i Śri Krsna są, filozoficznie biorąc, tym samym duchowym pierwiastkiem, w jego troistej postaci przejawienia. W księdze Bhagava-Gita Śri Krsna nazywa siebie zarówno Atrnanem - duchem abstrakcyjnym, jak Kszetradżną - czyli wyższą reinkamującą się jaźnią, i wszech duchem; a wszystkie te imiona, jeśli z kosmosu przenieść na człowieka, odpowiadają w jego duchu atma-buddhi-manas. Anugita podaje tą samą naukę.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.