Pytanie: Jeszcze jedno: argument bardzo często używany przez chrześcijan. Mówią oni: "czuję, iż nie zdołam własnymi siłami przezwyciężyć mych żądz i słabości. A gdy modlę się do Jezusa Chrystusa czuję, iż daje mi siły i że w jego mocy potrafię przezwyciężyć wszystko".
Odpowiedź: Nic dziwnego. Jeśli "Jezus Chrystus" jest Bogiem oddzielnym i niezależnym od modlącego się, oczywiście wszystko jest, i musi być, możliwe dla wszechmocnego Boga. Ale wówczas cóż za zasługa, jaka sprawiedliwość w takim zwycięstwie? Dlaczego pseudozwycięzca ma dostać nagrodę za to, co go kosztowało tylko modlitwy? Czy na przykład ktoś z nas, zwykłych śmiertelników, dałby robotnikowi zapłatę za pełen dzień pracy, jeślibyśmy sami zrobili większą jej część za niego, a on siedziałby przez ten czas pod jabłonią i tylko ciągle prosił nas o pomoc? Pojęcie, iż można całe życie spędzać w moralnym lenistwie, pozostawiając swą pracę i obowiązek komuś innemu do wykonania - czy Bogu, czy człowiekowi - jest dla nas oburzające, gdyż poniża godność człowieka.
Pytanie: Być może, ale owa ufność i wiara w osobowego Zbawiciela, który pomaga i podtrzymuje nas w walce życiowej, jest podstawową ideą współczesnego chrześcijaństwa, l wiara ta, subiektywnie, jest bez wątpienia skuteczna, to znaczy, iż ci, którzy w to wierzą, istotnie czują płynącą stąd pomoc i siłę.
Odpowiedź: To jest oczywiste; nie ma także najmniejszej wątpliwości, że niektórzy pacjenci tzw.
Chri-stian czy Mental Science oraz tzw. Zaprzeczających bywają również niejednokrotnie uzdrowieni.
Bywa, że hipnotyzm, sugestia, psychologia, a nawet mediumizm dają równie często, jeśli nie częściej,
takie same rezultaty. Bierzecie jednak pod uwagÄ™, gromadzÄ…c jako dowody, same przypadki
pozytywne, a gdzież są dziesięciokrotnie częstsze przypadki negatywne, czyli braku skuteczności modlitw? Chyba nie będziecie
utrzymywać, że takie się nie zdarzają wśród fanatycznych chrześcijan, nawet przy ich ślepej wierze?
Pytanie: Ale jak możecie wytłumaczyć przypadki całkowicie pozytywne? Gdzie się zwraca teozof po siłę dla opanowania swych namiętności i egoizmu?
Odpowiedź: Do swej wyższej jaźni, do boskiego ducha, czyli Boga w nim samym i do swej Karmy. Ileż to razy musimy powtarzać, iż drzewo poznaje się po jego owocach, a rodzaj przyczyny po jej skutkach, Mówicie o opanowaniu namiętności i o wznoszeniu się ku dobremu przez Chrystusa i Boga, i z Jego pomocą. My natomiast zapytamy, gdzie znajduje się więcej ludzi uczciwych i pełnych cnoty, wystrzegających się grzechu i zbrodni - wśród chrześcijan czy wśród buddystów, w chrześcijańskich czy też tzw. pogańskich krajach? Istnieje statystyka jasno odpowiadająca na to pytanie, a odpowiedź potwierdza nasze twierdzenie. Według ostatnich danych statystycznych, dotyczących wykroczeń popełnionych w ciągu paru lat, proporcja zbrodni i przewinień popełnionych przez chrześcijan w stosunku do popełnionych przez buddystów wynosi jak 15:4. Na Cejlonie i w Indiach zbadano bowiem ilość zbrodni popełnionych przez chrześcijan, buddystów, hindusów, Anglocejlończyków, Euroazjatów itd. Badania objęły dwa miliony osób wybranych losowo.
Żaden orientalista, żaden wybitniejszy historyk, jak i uczciwy urzędnik lub podróżujący po krajach buddyjskich, od biskupa Bigandeta i księdza Huc do Williama Huntera, nie przyzna palmy pierwszeństwa w cnocie chrześcijanom przed buddystami. A przecież ci ostatni, z wyjątkiem prawdziwej sekty buddystów w Syjamie, nie wierzą ani w Boga, ani w przyszłą nagrodę poza naszą ziemią i nie modlą się ani kapłani, ani wierni. "Modlić