się! - zawołaliby w zdumieniu - Do kogo lub do czego?" Pytanie: Są więc naprawdę ateistami.
Odpowiedź: Bezsprzecznie, ale jednocześnie są najbardziej kochającymi i praktykującymi cnotę ludźmi na świecie. Buddyzm mówi: "Szanuj religie innych ludzi, a bądź wierny własnej", chrześcijaństwo natomiast uważając, iż bogowie wszystkich innych religii to diabły, skazałoby więc chętnie wszystkich niechrześcijan na potępienie wieczne.
Pytanie: Czyż kapłani buddyjscy nie czynią tego samego?
Odpowiedź: Nigdy. Zbyt trzymają się rozumnych wskazań księgi Dhammapada, by móc to czynić, gdyż wiedzą, że: "Gdy jakikolwiek, wykształcony lub nieuczo-ny, człowiek uważa siebie za dość wielkiego, by móc pogardzić innymi ludźmi, jest on jak ślepiec trzymający świecę - oświetla drogę innych, sam pozostając niewidomy".
0 pochodzeniu duszy ludzkiej
Pytanie: Jakże w takim razie tłumaczycie to, iż człowiek posiada duszę i ducha? Skąd one pochodzą?
Odpowiedź: Od wszechduszy. Na pewno nie jest nimi obdarzony przez osobowego Boga. Skąd pochodzi ciecz w ciele morskiej meduzy? Z oceanu, który ją otacza, w którym żyje, oddycha, porusza się i w który powraca, gdy się rozpadnie.
Pytanie: Więc odrzucacie twierdzenie, iż dusza została człowiekowi dana, iż Bóg ją w niego tchnął?
Odpowiedź: Jesteśmy do tego zmuszeni. "Dusza", o której wspomina Gensis (2, 7), jest, jak się to wyraźnie mówi, "żywą duszą" - nephesh (nefesz), czyli żywotną, zwierzęcą duszą, którą Bóg - my mówimy przyroda
1 niezmiennie prawo - obdarza człowieka, jak i każde zwierzę. Bynajmniej nie jest to dusza rozumna, myślący umysł, a tym bardziej nie jest to nieśmiertelny duch.
Pytanie: Sformułujmy pytanie inaczej: czy to Bóg obdarza człowieka ludzką rozumną duszą i nieśmiertelnym duchem?
Odpowiedź: Znów na tak postawione pytanie musimy odpowiedzieć przecząco. Nie wierząc w osobowego Boga, jakże możemy przyjąć, iż obdarza człowieka czymkolwiek? Ale przypuśćmy na chwilę, po prostu dla jaśniejszego przedstawienia całej kwestii, iż Bóg podejmuje to wielkie ryzyko i stwarza nową duszę dla każdego przychodzącego na świat niemowlęcia, wówczas naprawdę trudno byłoby takiego Boga nazwać rozumnym i przewidującym. Inne, nieodłączne od takiego pojmowania trudności oraz niemożliwość pogodzenia miłosierdzia, sprawiedliwości i wszechwiedzy z czynami takiego Boga powodują wiele niebezpiecznych mielizn i raf, z którymi dogmatyka teologiczna się zderza i rozbija o nie codziennie.
Pytanie: Co macie na myśli? O jakich trudnościach mówicie?
Odpowiedź: Myślę o pytaniach nie znajdujących odpowiedzi, jakie raz w mojej obecności zadał słynny kapłan i kaznodzieja buddyjski chrześcijańskiemu misjonarzowi, nie mniej wykształconemu i biegłemu w prowadzeniu publicznych dyskusji, w rodzaju tej, podczas której to pytanie powstało. Działo się to niedaleko Kolombo, a misjonarz sam wyzwał kapłana buddyjskiego, imieniem Megittawatti, pytając czemu, w jego mniemaniu, chrześcijański Bóg nie miałby być przyjęty przez "pogan". No i nie wyszedł z tej pamiętnej dyskusji zwycięzcą.
Pytanie: Chętnie bym usłyszał, jak się to stało.