Pytanie: Czy coś podobnego mówi również buddyzm ezoteryczny?
Odpowiedź: Tak jest. Nauka ta należy zarówno do ezoterycznego buddyzmu, czyli Wiedzy Tajemnej, jak i buddyzmu egzoterycznego, czyli filozofii religijnej Gau-tamy Buddy.
Pytanie: Ale mówią nam zdecydowanie, iż większość buddystów nie wierzy w nieśmiertelność duszy.
Odpowiedź: l my w nią nie wierzymy, jeśli uważać osobowe ja, czyli duszę żywotną, lub nefesz za duszę. Ale każdy oświecony buddysta przyjmuje istnienie indywidualności, czyli boskiej jaźni w człowieku. A ci, którzy w to nie wierzą, mają błędne pojęcie. Mylą się w tym punkcie, podobnie jak chrześcijanie, którzy przyjmują wzmianki o potępieniu i ogniu piekielnym w Ewangeliach, będące dodatkiem późniejszych ich wydawców, za dosłowne wypowiedzi Jezusa. Ani Budda, ani Chrystus nie napisali sami ani jednego słowa, obaj mówili w przenośniach i alegoriach i używali "niejasnych wyrażeń", jak robili zawsze, i przez długi czas będą jeszcze robić, wszyscy prawdziwi wtajemniczeni. Zarówno księgi chrześcijańskie, jak buddyjskie dotykają wszystkich tych metafizycznych zagadnień bardzo ostrożnie, ale zapiski tak jednej, jak drugiej religii grzeszą zbytnim egzoiery-zmem; znaczenie martwej litery rozrasta się w obu nadmiernie.
Pytanie: Czy chcecie przez to powiedzieć, że ani nauki Buddy, ani Chrystusa nie byiy właściwie rozumiane?
Odpowiedź: Tak sądzę istotnie. Nauki Buddy i Chrystusowe Ewangelie były dawane ludziom w tym samym celu. Obaj nauczyciele byli żarliwie miłującymi ludzkość praktycznymi altruistami, głoszącymi -bez najmniejszej wątpliwości •- najszlachetniejszy i najwyższy rodzaj socjalizmu oraz bezkompromisową i zupełną samo-ofiarę. "Niechaj grzechy świata całego spadną na me
barki, abym mógł ulżyć ludzkiej nędzy i cierpieniu", woła Budda. "Nie dozwoliłbym żadnemu człowiekowi płakać, jeślibym go mógł uratować", mówi książę-żebrak, odziany w nędzne łachmany. "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11, 28), zwracając się do ubogich i wydziedziczonych, mówi Chrystus, ów "Człowiek Boleści", który sam nie miał gdzie głowy złożyć. Nauki obu - to bezgraniczna miłość do ludzkości, wielkoduszność wybaczająca krzywdy, miłosierdzie i zapomnienie siebie, a litość dla oszukiwanych i łudzonych rzesz; obaj okazują tę samą pogardę dla bogactw i nie czynią różnicy pomiędzy meum a tuum. Pragnęli obaj, nie wyjawiając wszystkim ludziom świętych misteriów wtajemniczeń, dać nieoświeconym, a wciąż zwodzonym, których brzemię życiowe bywa nazbyt ciężkie, dość nadziei i prawdy, by ich podtrzymać w najcięższe godziny ich życia. Ale zamiar obu wielkich nauczycieli został udaremniony z powodu zbytniej gorliwości ich późniejszych wyznawców, Słowa mistrzów zostały źie zrozumiane, spaczone przez mylne interpretacje, a dziś widzimy tego skutki.
Pytanie: Ale Budda musiał z pewnością zaprzeczać nieśmiertelności duszy, jeśli wszyscy orientaliści i kapłani buddyjscy właśnie to powtarzają?
Odpowiedź: Arhaci z początku szli za przykładem mistrza, ale większość kapłanów po nich to nie byli wtajemniczeni, podobnie jak i w chrześcijaństwie, toteż z biegiem czasu zanikały wielkie prawdy ezoteryczne. Dowodem tego jest, iż jedna z dwóch sekt buddyjskich - istniejących na Cejlonie -wierzy, że wraz ze śmiercią następuje zupełne zniweczenie, tak indywidualności, jak osobowości człowieka, druga zaś wyjaśnia nirwanę tak samo jak teozofowie.