Klucz do teozofii II

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

Pytanie: Ale w takim razie dlaczego buddyzm i chrześcijaństwo stanowią dwa przeciwne bieguny tej wiary?

Odpowiedź: Bo warunki i okoliczności, w których obie religie zostały dane ludziom, były całkowicie odmienne. W Indiach bramini, pyszni i zazdrośni o swą większą wiedzę, odsuwali od niej wszystkie inne kasty i doprowadzili miliony ludzi do bałwochwalstwa i niemal fetyszyzmu. Budda musiał zadać śmiertelny cios wybujałości niezdrowych, fantastycznych pojęć i fanatycznych przesądów, będących wynikiem takiej ciemnoty, jaka chyba nie ma równej sobie. Lepszy filozoficzny ateizm aniżeli nabożność ciemnoty - dla tych, którzy "wołają do swych bogów, a ci ich nie słyszą lub o nich nie dbają", co przyprawia ich o rozpacz, tak w życiu, jak w śmierci. Musiał przede wszystkim zatrzymać mętny potok przesądów, wyrwać z korzeniami błędne wierzenia, zanim mógł podać prawdę. Nie mógł więc dać wszystkiego dla tej samej przyczyny, co i Jezus, który przypomina swym uczniom, iż tajemnice Królestwa nie są dla nieoświeconych rzesz, a tylko dla wybranych, i dlatego mówi do nich w przypowieściach (Mt 13, ID-11 ). Ta sama ostrożność skłoniła Buddę do ukrycia może nazbyt wiele z prawdy. Odmówił on odpowiedzi nawet mnichowi Waczagotta na jego pytanie, czy istnieje w człowieku jaźń, czy nie. A gdy z naciskiem go o odpowiedź proszono - "Wzniosły trwał w milczeniu". Budda jasno i niedwuznacznie wyjaśnia przyczynę tego milczenia, gdy o nią pyta jego wtajemniczony uczeń, Ananda, w dialogu przetłumaczonym przez Ol-denburga z Samjuttaka Nikaja:

"Gdybym, o Anando, wędrownemu mnichowi Waczagotta, gdy mnie spytał: «Czy istnieje jaźń», odpowiedział: «Tak, jaźń istnieje", tedy potwierdziłbym nauki szamanów i braminów, którzy wierzą w trwałość i ciągłość. A gdybym, o Anando, gdy

mnie mnich wędrowny Waczagotta pytał: «Czy jaźń nie istnieje", odpowiedział: «Jaźń nie istnieje?", tedy potwierdziłoby to, Anando, naukę tych, którzy wierzą w unicestwienie. Gdybym, o Anando, będąc zapytany przez wędrownego mnicha Waczagottę: «Czy jaźń istnieje?", odparł: «Tak, jaźń jest», czy posłużyłoby to memu celowi, Anando, wywołując w nim wiedzę, iż wszystkie istnienia {dhamma) są nie-jażnią? Lecz gdybym, Anando, odpowiedział: "Jaźń nie istnieje", tedy rzuciłoby to tylko wędrownego mnicha Waczagotte z jednego oszołomienia w drugie: «Czyż moja jaźń nie istniała wpierw? A teraz już nie istnieje?""

Słowa te wskazują lepiej niż wszystko inne, iż Gau-tama Budda nie dawał takich trudnych metafizycznych nauk szerokim rzeszom, aby nie stwarzać jeszcze większego zamieszania pojęć. A miał na myśli różnicę pomiędzy osobową, przemijającą jaźnią, a Jaźnią Wyższą, która opromienia swą światłością niezniszczalnego ego, duchowe "ja" w człowieku.

Pytanie: To dotyczy Gautamy Buddy, ale w jakim znaczeniu dotyczy to Ewangelii?

Odpowiedź: Czytajcie historię i pomyślcie nad nią. W czasach, gdy zdarzenia opisywane w Ewangeliach miały miejsce, taki sam intelektualny ferment panował w całym cywilizowanym świecie, tylko rezultaty jego były zgoła inne na Wschodzie niż na Zachodzie. Poczynał się zmierzch starych bogów. Podczas gdy klasy kulturalne, za przykładem niewierzących saduceuszów, skłaniały się ku materialistycznym negacjom lub trzymały się martwej litery i form Mojżeszowych praw w Palestynie, a wpadły w krańcową, moralną rozwiązłość w Rzymie, klasy najniższe i najuboższe goniły za czarami i gusłami, czciły dziwacznych bogów albo tonęły w obłudzie, czy też gorszych rzeczach. Znów nadeszła godzina na nową naukę duchową. Osobowy bóg żydów, okrutny, na wzór człowieka zazdrosny i mściwy, ze swymi krwiożerczymi prawami - "oko za oko, ząb za ząb" - i ofiarami

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.