świat, a polarne, sześciomiesięczne dni i noce - dni i noce trwające 182 tryliony czy kwadryliony lat zamiast 182 dni. Jak słońce wschodzi co rano na horyzoncie naszego obiektywnego świata, wynurzając się ze swej subiektywnej (dla nas), antypodalnej przestrzeni, tak periodycznie wszechświat wynurza się, wchodząc w sferę obiektywności, a wyłaniając z subiektywności -przeciwieństwa pierwszej. Stanowi to "Cykl Życia". l jak słońce znika z naszego widnokręgu, podobnie, w regularnych odstępach czasu, znika wszechświat, gdy nastaje "powszechna kosmiczna noc". Hindusi mówią o tych następujących po sobie cyklach - "Dni i Noce Brahmy", lub zwą je manwaniara i pralaja. Ludzie Zachodu mogą, jeśli wolą, nazwać je Dniem i Nocą kosmiczną. Podczas Nocy wszystko jest w łonie Wszystkiego; każdy atom rozpada się i "rozpuszcza" w Jednorodności.
Ewolucja a ułuda
Pytanie: Ale któż stwarza za każdym razem wszechświat?
Odpowiedź: Nikt go nie stwarza. Nauka nazwałaby ten proces ewolucją; przedchrześcijańscy filozofowie, jak i orientaliści, zwali go emanacją, czyli wypromienio-waniem; my, okultyści i teozofowie, widzimy w nim jedyną powszechną i wieczystą rzeczywistość, rzucającą co pewien określony czas odbicie siebie na nieskończone głębie przestworów. A to odbicie, lub refleks, które wy uważacie za obiektywny, materialny świat, my uważamy za przemijającą ułudę i nic poza tym. Tylko to, co jest wieczne, jest dla nas rzeczywiste.
Pytanie: Według tych pojęć wy i ja jesteśmy też ułudą.
Odpowiedź: Jako przemijające, zmienne osobowości - dziś ta osoba, jutro inna - tak, bezsprzecznie, najzupełniej. Czy nazywałbm nagły blask zorzy polarnej, tej światłości północy, "rzeczywistością", choć gdy na nią patrzymy, zdaje się być jak najbardziej realna? Oczywiście że nie; to przyczyna, która ją wywołuje - jeśli jest stała i wieczysta - jest jedyną rzeczywistością, efekt przez nią spowodowany jest zaś tylko przemijającą ułudą.
Pytanie: To wszystko jeszcze mi nie wyjaśnia, jakim sposobem ta "ułuda", zwana wszechświatem, powstaje; jak to świadome co ma być, działa, by wyłonić się z nieświadomego, Morę jest.
Odpowiedź: Jest ona nieświadomością tylko dla naszej ograniczonej świadomości. Możemy użyć parafrazy Ewangelii św. Jana (1,5) - "a światłość {absolutna, będąca dla nas ciemnością) w ciemności świeci (co jest ułudnym światłem materialnego świata) i ciemność jej nie ogarnęła". Owa absolutna światłość jest również absolutnym, niezmiennym prawem. Czy to przez ema-nację, czy wypromieniowanie - nie będziemy się o to spierać - wszechświat wyłania się ze swego jednorodnego, subiektywnego istnienia, przechodząc w pierwszą sferę przejawienia, a sfer tych istnieje, jak nas uczą, siedem. W każdej zgęszcza się bardziej i materializuje, aż dosięga naszej sfery fizycznej, w której jedynym światem znanym i w przybliżeniu rozumianym przez naukę, w jego fizycznym składzie, jest nasz planetarny lub słoneczny system, sui generis, jak nam mówią, jedyny.
Pytanie: Co rozumiecie pod sformułowaniem sui generis?
Odpowiedź: Chcą przez to powiedzieć, że choć podstawowe prawo i ogólnie działające prawa przyrody są wszędzie te same, jednak nasz system słoneczny, jak i każdy inny z milionów różnych systemów istniejących