wszechducha - wstępuje w duszę człowieka, w której przebywa przez całe jego życie, uwięziony i niejako zamknięty w astralnej powłoce. Wszyscy chrześcijańscy kabaliści do dziś dnia wyznają to samo, gdyż nie są zdolni zerwać całkowicie ze swymi antropomorficznymi, biblijnymi doktrynami.
Pytanie: A co wy o tym mówicie?
Odpowiedź: My utrzymujemy, iż tylko promieniowanie ducha (atma) jest obecne w powłoce, i tylko jako świetlistość duchowa. Mówimy, iż człowiek i dusza mają zdobyć swą nieśmiertelność, wznosząc się w jedność z Duchem, z którym, jeśli to wzniesienie w pełni osiągnie, dusza będzie ostatecznie złączona i który ją w końcu całkowicie, że się tak wyrażę - wchłonie. Indywidualne życie człowieka po śmierci zależy od jego ducha, a nie od duszy ani ciała. Choć słowo "osobowość", w znaczeniu, w jakim się je zwykle rozumie, jest absurdem w dosłownym zastosowaniu do naszej nieśmiertelnej treści, jednak ta ostatnia jest, jako nasza indywidualna jaźń, odrębną istotnością, nieśmiertelną i wieczną per se, sama w sobie. Tylko w wypadku tych, którzy uprawiają czarną magię lub złoczyńców tak zatwardziałych, iż ich nawrócenie jest zupełnie niemożliwe, i to takich, którzy przez długi szereg żywotów nieodmiennie oddawali się zbrodni - świetlista nić, która łączy ducha z "osobową" duszą od chwili urodzenia dziecka, gwałtownie pęka i prawdziwa istota oddziela się od "osobowej" duszy, która rozprasza się i jest unicestwiona, nie zostawiając najmniejszego po sobie śladu ani piętna na indywidualnej jaźni. Jeśli zjednoczenie niższego, osobowego manasu z indywidualną, rein-karnującą się jaźnią nie dokonało się podczas życia na ziemi, wtedy osobowość dzieli los niższych zwierząt, a więc powoli się rozkłada i wsiąka w otaczające podłoże, zatracając się całkowicie. Ale i wtedy duchowa
jaźń pozostaje odrębną istnością. Tylko traci - po tym jednym życiu, i w tym wypadku rzeczywiście zupełnie bezużytecznym - jeden okres Dewachanu, którym by się w przeciwnym razie cieszyła jako uduchowiona osobowość, i reinkarnuje się prawie niezwłocznie, po króciutkim okresie swobody, jako duch "gwiezdny lub planetarny".
Pytanie: W książce Odsłonięta Izyda {/s/s Unveiled) mówi się, iż takie duchy planetarne lub anioły, "bogowie pogan, a archaniołowie chrześcijan", nigdy nie będą ludźmi na naszej planecie.
Odpowiedź: Zupełnie słusznie. Nie "takie duchy planetarne", ale pewne rodzaje wyższych, planetarnych duchów nie będą istotnie nigdy ludźmi na naszej planecie, gdyż są wyzwolonymi duchami z poprzedniego, wcześniejszego świata, i jako takie nie mogą z powrotem stać się ludźmi na tej naszej ziemi. Jednak wszystkie będą żyć znów, w następnej, o wiele wyższej m a -ha-manwantarze, gdy się zakończy ten "Wielki Wiek" wraz z jego prą łaj ą Brahmy (jest to "mały" cykl o szesnastu lub więcej cyfrach}. Słyszeliście zapewne, iż filozofia Wschodu uczy, że ludzkość składa się 2 takich "duchów" uwięzionych w ludzkich ciałach? Różnica, jaka zachodzi pomiędzy zwierzęciem a człowiekiem, polega na tym, że zwierzę jest ożywione "pierwiastkami" potencjalnie, a człowiek aktualnie*. Czy rozumiecie teraz różnicę?
Pytanie: Tak, słyszałem; ale ta różnica była przez wieki trudnością, jakby progiem, na którym potykali się wszyscy metafizycy.
' Szczegółowe wyjaśnienie lego znajdujemy w komentarzach cło II lomu Doktryny tajemnej.