Klucz do teozofii II

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

Odpowiedź: Tak jest. Cały ezoteryzm filozofii buddyjskiej opiera się na tej tajemniczej nauce, rozumianej tylko przez bardzo nielicznych, a zupełnie przeinaczanej przez wielu najbardziej uczonych orientalistów współczesnych. Nawet metafizycy są nazbyt skłonni do błędnego utożsamiania skutku z przyczyną. Jaźń, która zdobyła swe nieśmiertelne życie jako duch, pozostanie tą samą wewnętrzną istotą przez wszystkie swe wcielenia na ziemi, ale z tego nie wynika, iż musi albo pozostać panem X lub Z, którym była na ziemi albo całkiem utracić swą indywidualność. Toteż dusza astralna i "ciało ziemskie" człowieka mogą być w pośmiertnym okresie wchłonięte w kosmiczny ocean lotnych, subtelnych, czystych elementów, a on może przestać odczuwać swą ostatnią osobową jaźń (jeśli ta nie zasłużyła na wzniesienie się wyżej); a jednak jego boska jaźń pozostanie tą samą, nie zmienioną istnością, choć ziemskie doświadczenia jej emanacji (promienia świadomości) mogą być zupełnie zapomniane w chwili oddzielenia się jej od swego niższego, niezbyt godnego narzędzia.

Pytanie: Jeśli duch lub duchowa cząstka duszy istnieje jako odrębna istota od praodwiecznych czasów, jak mówi Orygenes, Synezjos i inni filozofowie, na pół chrześcijańscy, na pół platońscy, i jeśli jest ona tą samą i niczym więcej aniżeli metafizycznie obiektywną duszą, jakże może nie być wieczna? l co za różnica w takim razie, czy człowiek prowadzi życie czyste i wzniosłe, czy też niskie i nędzne, wszak cokolwiek by robił, nie może utracić indywidualności?

Odpowiedź: Teoria ta, jak ją w tej chwili przedstawiacie, jest w swych skutkach równie szkodliwa jak teoria "zastępczego odkupienia" (czyli odkupienia cudzych grzechów). Gdyby ten ostatni dogmat wraz z błędnym pojęciem, iż wszyscy jesteśmy nieśmiertelni, był przedstawiony ludziom we właściwym świetle, przez jego propagowanie ludzkość stałaby się lepsza.

Jeszcze raz powtórzę: Pitagoras, Platon, Timaios z Lokroi, jak i stara szkoła aleksandryjska wywodziła duszę człowieka (lub jego wyższe "pierwiastki" i atrybuty) z duszy kosmicznej lub wszechduszy, która była według ich nauki "Eterem" (Pater-Zeus). Stąd żaden z tych "pierwiastków" nie może być czystą, z niczym nie połączoną treścią pitagorejskiego m on as (naszej atma-buddhi), gdyż dusza kosmiczna - Anima M u n d i - jest tylko wynikiem, subiektywną emanacją, a raczej promieniowaniem tegoż monas. Zarówno duch ludzki, czyli indywidualność, owa reinkarnująca się duchowa jaźń, jak i buddhi, dusza duchowa, istnieją od prawieków. Ale podczas gdy jaźń duchowa istnieje jako odrębna istność, zindywidualizowana, to dusza (buddhi) istnieje jako i uprzednio istniejące tchnienie, jako "niewiedząca" cząstka ogromnej, rozumnej całości.

Obie u prapoczątków wyłoniły się z Wieczystego Oceanu światłości; ale jak filozofowie ognia -średniowieczni teozofowie - mówili: "w ogniu istnieje zarówno widzialny, jak i niewidzialny duch". Robili różnicę między anima bruta a anima divina. Empedokles mocno wierzył, iż wszyscy ludzie oraz zwierzęta posiadają dwie dusze. Arystoteles nazywa jedną duszą rozumną (i rozumującą), a drugą -duszą zwierzęcą. Według tych filozofów dusza rozumna pochodzi z wnętrza duszy kosmicznej, czyli wszechduszy, druga zaś z jej ze wnętrzności.

Pytanie: Czy tę rozumną duszę człowieka lub, jak ją nazywacie, ego, jaźń, moglibyście nazwać materią?

Odpowiedź: Nie materią, ale bez wątpienia "substancją", choć i słowo "materia", jeśli dodać -"pierwotna" lub "prą-" nie byłoby do odrzucenia. Gdyż tę pramaterię uważamy za równie wieczną jak duch; a nie mamy na

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.