wieczności. A wówczas to tchnienie istniejące w duchu jest niczym, bowiem jest wszystkim. Jako forma, pozór, kształt jest istotnie całkowicie unicestwione, a jako duch absolutny wciąż jest, gdyż stało się bytem samym. Samo to zdanie "wchłonięte we wszechtreść", gdy jest użyte w zastosowaniu do "duszy" jako ducha, oznacza "zjednoczenie z ...". Co nie może być nigdy unicestwieniem, gdyż oznaczałoby to odwrotnie - wieczystą roz-łąkę.
Pytanie: Ale czyż nie usprawiedliwiacie sami zarzutów, że głosicie unicestwienie, gdy używacie takich określeń? Przed chwilą mówiliście, iż dusza ludzka powraca do swych pierwotnych składników.
Odpowiedź: Ale zapominacie, iż wyjaśniłam wam wpierw różnicę pomiędzy paru znaczeniami słowa "dusza" i wykazałam nieokreślony, nieścisły sposób dotychczasowego tłumaczenia terminu "duch". Mówimy o zwierzęcej, ludzkiej i duchowej duszy i odróżniamy je od siebie wszystkie. Platon np. nazywa "duszą rozumną" to, co my zwiemy buddhi, dodając do niej jednak przymiotnik "duchowa"; ale to, co my nazywamy wcielającą się wielokrotnie jaźnią - m a n a s, on nazywa duchem -nous,podczas gdy my używamy samego słowa "duch" bez wszelkich dodatków i przymiotników, tylko mówiąc o Atmanie. Pitagoras powtarza naszą starożytną naukę, gdy mówi, iż jaźń (nous) jest współwieczna z Bogiem; iż dusza przechodzi tylko przez różne stadia, by dojść do boskiej doskonałości; zaś t h u mos powraca do ziemi, a nawet p h r e n, czyli niższy manas się usuwa. A znów Platon określa duszę (buddhi} jako "samostwarzający się ruch", l dodaje: (Prawa X) "Dusza jest ze wszystkiego, co istnieje, najdawniejsza i jest ruchu wszelkiego początkiem", tym samym nazywając atma-buddhi - duszą, a manas (myśl) duchem, czego my nie czynimy.
"Dusza została poczęta wpierw aniżeli ciało, a ciało jest późniejsze i drugorzędne, jako że jest, zgodnie z naturą, rządzone przez władzę duszy. Dusza, która zarządza wszelką rzeczą, jaka się gdziekolwiek porusza, ma również władzę w niebiosach".
"Dusza więc przewodzi wszystkiemu w niebie, na ziemi i na morzu, swymi własnymi poruszeniami, które się zwą: chcieć, myśleć, opiekować się, rozważać, kształtować słuszne lub niesłuszne opinie, być w stanie radości, smutku, ufności, lęku, nienawiści, miłości wraz ze wszystkimi pierwotnymi wzruszeniami, które się z nich wywodzą i są im pokrewne... Sama będąc boginią, bierze sobie za sprzymierzeńca boga (nous) i kieruje rzeczą wszelką słusznie i szczęśliwie; lecz gdy się z a n o i a, a nie z n o u s sprzymierzy, prowadzi wszystko na opak".
W tym języku, jak i w języku używanym w buddyjskich księgach, stosuje się do treści istnienia, czyli bytu samego w sobie, określenia negatywne. Unicestwienie należy do tej samej kategorii. Stan pozytywny jest bytem zasadniczym, ale nie jest nim żaden jego przejaw jako taki. Gdy duch, wedle buddyjskich wyrażeń, wchodzi w nirwanę, traci swe obiektywne (przedmiotowe) istnienie, ale zachowuje swój subiektywny (podmiotowy) byt. Dla umysłów przyzwyczajonych do operowania obiektywizmem to równa się całkowitemu "nic", dla subiektywnych zaś oznacza to tylko "nic" uchwytne dla zmysłów. Więc dla nich nirwana oznacza pewność indywidualnej nieśmiertelności w duchu, ale nie dla duszy, która choć jest "dawniejsza od wszelkiego stworzenia", to jest przecież - wraz ze wszystkimi bogami - ema-nacją ograniczoną w czasie, w formach i indywidualności, jeśli nie w zasadniczej treści bytu.
Pytanie: Niezupełnie rozumiem to pojęcie, byłbym wdzięczny za jaśniejsze wytłumaczenie na jakimś przykładzie.