Pytanie: Czy chcecie przez to powiedzieć, że to, co żyje i trwa nadal, to tylko pamięć duszy, jak ją nazywacie, gdyż dusza i jaźń to to samo, a z osobowości nie zostaje nic?
Odpowiedź: Niezupełnie; cośkolwiek z każdej osobowości musi przetrwać (chyba że był to skończony materialista, bez najdrobniejszego nawet pęknięcia w swej naturze, przez które promyk duchowości mógłby do niej przeniknąć), gdyż pozostawia to swój trwały ślad na inkarnującej się nieśmiertelnej duszy lub duchowej jaźni* (patrz: O świadomości po śmierci i po urodzeniu). Osbowość wraz ze swymi skandhami zmienia się za każdym nowym wcieleniem; jest ona, jak już wspomniałam, jedną rolą odegraną przez aktora (prawdziwą jaźń) w czasie jednego wieczoru. Dlatego to nie zachowujemy tu na ziemi pamięci poprzednich żywotów, choć istotna jaźń, która je przeżyła, zna je wszystkie dobrze.
Pytanie: Jakże się więc dzieje, że duchowy człowiek nie przekazuje tej wiedzy swej nowej osobowej jaźni?
Odpowiedź: A czymże daje się wytłumaczyć taki oto fakt: biedne dziewczęta, służące na farmie, mogły mówić po hebrajsku i grać na skrzypcach w stanie hipnozy, a nie umiały nic z tego w stanie normalnym? Każdy prawdziwy psycholog, dawnej - nie waszej współczesnej - szkoły, powie wam, iż jaźń duchowa może działać na mózg tylko wtedy, gdy osobowe "ja" jest unieruchomione lub jakby sparaliżowane. Wszelka wiedza jest przyrodzonym atrybutem najwyższej jaźni człowieka, osobowość zaś jest wytworem środowiska i niewolnikiem fizycznej, mózgowej pamięci. Gdyby nasza najwyższa jaźń mogła przejawiać się ciągle i bez przeszkód,
" Duchowa jaźń w odróżnieniu od osobowej jaźni. Nie należy utożsamiać "duchowej jaźni" z duchem najwyższym, Atmanem, który jest Bogiem w nas, nieoddzielnym ocl wszechducha.
na ziemi nie byłoby ludzi, wszyscy bylibyśmy jako bogowie.
Pytanie: Jednak muszą być wyjątki, niektórzy ludzie powinni by coś pamiętać.
Odpowiedź: Tak jest istotnie, ale któż wierzy ich twierdzeniom? Zazwyczaj tak wrażliwi ludzie są uważani przez współczesnych materialistów za histerycznych wizjonerów, niezrównoważonych entuzjastów, a nawet oszustów. Przydałoby się tym materialistom przeczytać trochę książek na ten temat, zwłaszcza jedną: Reinkarnacja. Studium o Zapomnianej Prawdzie, dzieło E. D. Walkera, członka Towarzystwa Teozoficznego. l zaznajomić się z ogromną liczbą zgromadzonych przez autora dowodów w tej spornej kwestii. Mówi się ludziom o duszy, a niektórzy pytają: "Czym jest dusza?" "Czy udowodniliście kiedykolwiek jej istnienie?" Przekonywanie tych, którzy są zdecydowanymi materialistami jest oczywiście bezużyteczne, ale nawet ich chciałabym zapytać: "Czy pamiętacie, jacy byliście i co robiliście w niemowlęctwie? Czy zachowaliście choćby najsłabsze wspomnienie swego życia, myśli i odczuć, a choćby samego swojego istnienia z pierwszych osiemnastu miesięcy albo dwóch lat życia? Dlaczegóż więc nie kwestionujecie - na tej samej podstawie - samego faktu swego istnienia w owym czasie?"
Jeśli do tego wszystkiego dodamy, iż reinkarnująca się jaźń, indywidualność, zachowuje podczas okresu Dewachanu tylko samą treść, kwintesencję doświadczeń swego życia na ziemi w osobowości, gdyż całokształt wszystkich przeżyć w fizycznym świecie zmienia się w Dewachanie w stan potencjalny lub zamyka się, jeśli można tak powiedzieć, w duchowe "formuły"; gdy przypomnimy jeszcze, że czas pomiędzy dwoma wcieleniami obejmuje, jak powiadają, dziesięć do piętnastu stuleci, fizyczna świadomość jest całkowi-