ma kieruje. Ona też jest odpowiedzialna za wszystkie grzechy i błędy popełnione w każdym nowym ciele, nowej osobowości - a wszystkie one są tylko znikomymi i przemijającymi maskami, ukrywającymi prawdziwą indywidualność przez długi szereg wcieleń.
Pytanie: Czyż jest to sprawiedliwe? Dlaczego ma jaźń ta ponosić konsekwencje czynów, których nie pamięta?
Odpowiedź: Nie zapomniała ich bynajmniej; zna i pamięta wszystkie swe błędy, jak my pamiętamy, cośmy robili w dniu wczorajszym. Czy wyobrażacie sobie, że prawdziwa jaźń zapomina tylko dlatego, że ten splot fizycznych składników, zwany "ciałem", nie sięga pamięcią do tego, co robiła jego poprzedniczka, czyli osobowość która była? To tak, jakbyście powiedzieli, że nie jest sprawiedliwe, by nowe ubranie na grzbiecie chłopca, który dostaje cięgi za kradzież jabłek, miało być ukarane za to, o czym nic nie wie.
Pytanie: Ale czyż nie ma środków i sposobów kontaktu i porozumienia pomiędzy duchową a ludzką świadomością i pamięcią?
Odpowiedź: Oczywiście że są, ale nie były one nigdy uznane przez wszystkich współczesnych psychologów--naukowców. Czemu przypisujecie intuicję, "głos sumienia", przeczucia, mgliste i nieokreślone wspomnienia itp., jeśli nie temu kontaktowi? Byłoby dobrze, gdyby większość ludzi, przynajmniej wykształconych, miała tak subtelne duchowe wyczucie jak Coleridge, który wykazuje tyle intuicji w niektórych swoich komentarzach. Oto co mówi o prawdopodobieństwie, iż "wszystkie myśli są same w sobie niezniszczalne":
"Aby lepiej zrozumieć tę rozumną w nas zdolność (nagłe "Ożycie» pamięci), potrzeba byłoby innego odpowiedniego organizmu, ciała niebiańskiego zamiast ciała ziemskiego, żeby przywołać przed oczy każdej duszy ludzkiej
całokształt doświadczeń jej przeszłego istnienia (raczej istnień, należałoby powiedzieć)".
To "ciało niebiańskie", jak je nazywa Coleridge, to manas, nasza myślowo-duchowa jaźń.
O nagrodzie i karze jaźni
Pytanie: Mówiliście, iż jaźń indywidualna, bez względu na to, jakie było życie na ziemi osobowości, w którą się wcieliła, nie spotyka nigdy kary po śmierci.
Odpowiedź: Istotnie, nigdy; z wyjątkiem bardzo rzadkich i niezwykłych wypadków, o których nie będziemy teraz mówić, gdyż rodzaj tej "kary" nie przypomina w niczym żadnej z waszych teologicznych koncepcji potępienia.
Pytanie: Ale jeśli jaźń w tym życiu na ziemi spotyka kara za jej wykroczenia popełnione w poprzednich żywotach, więc powinna i tutaj znaleźć nagrodę, albo też gdy zrzuci swe fizyczne ciało.
Odpowiedź: Tak się też dzieje. Jeśli nie uznajemy możliwości kary poza tą ziemią, to dlatego iż jedynym stanem, jaki duchowa jaźń zna poza ziemią, jest niezmącone szczęście.
Pytanie: Co przez to rozumiecie?
Odpowiedź: Po prostu co następuje: zbrodnie i grzechy popełnione w sferze przedmiotowej, w świecie materii, nie mogą przynieść skutków, czyli kary w świecie czystej podmiotowości. Nie uznajemy istnienia żadnego piekła ani nieba, jako określonych miejsc; żadnych obiektywnie istniejących piekielnych ogni ani robaków bezustannie dręczących dusze, ani też jakowegoś niebieskiego Jeruzalem, o ulicach brukowanych drogimi kamieniami. Uważamy, iż psychiczny stan po śmierci jest podobny do tego, jaki znamy podczas snu o bardzo żywych sennych przeżyciach. Wierzymy w niezmienne