prawo absolutnej mHości, sprawiedliwości i miłosierdzia, a wierząc w nie mówimy: "jakiekolwiek byłyby grzechy i okrutne skutki pierwotnych karmicznych wykroczeń na nowo wcielającej się jaźni', żaden człowiek (czyli zewnętrzny, materialny i czasowy kształt duchowej istoty) nie może być sprawiedliwie uważany za odpowiedzialnego za konsekwencje swych narodzin. Nie prosi o przyjście na świat, ani też ma głos w wyborze rodziców, którzy mu dają życie; jest pod każdym względem ofiarą swego otoczenia, dzieckiem środowiska i warunków, którymi nie może zawiadywać. Gdyby można było każde z jego wykroczeń bezstronnie zbadać i zważyć, przekonalibyśmy się zapewne, że w dziewięciu wypadkach na dziesięć był on raczej pokrzywdzony aniżeli krzywdzący. Życie na ziemi jest w najlepszym razie obojętną, nieczułą dla nas grą albo wzburzonym morzem, które trzeba przepłynąć, a nieraz tak ciężkim brzemieniem, że niemal zbyt trudnym do dźwigania. Najwięksi filozofowie daremnie usiłowali je zgłębić i znaleźć jego sedno i cel; żaden na to nie odpowiedział, z wyjątkiem mędrców Wschodu, którzy posiadali klucz do jego zagadki. Życie jest, jak mówi Szekspir:
1 To ów pierwotny grzech (czy leż wykroczenie) stał się podstawą nielogicznego i pełnego okrucieństwa dogmatu o aniołach upadłych, tłumaczenie jego jest podane w drugim tomie Doktryny tajemnej. Wszystkie nasze jaźnie są istnościami myślącymi i rozumnymi (rnanasa-putra), które żyły w ludzkich, lub innych, kształtach w poprzednim cyklu kosmicznym (manwantara) i których Karmą było wcielić się w cyklu obecnym jako ludzie. W misteriach uczono, iż opóźniając się z wypełnieniem lego prawa (lub "odmawiając tworzenia", jak się mówi w hinduizmie o Kumarach, a w legendach chrześcijańskich o Archaniele Michale), czyli nie przyjmując wcielenia w odpowiednim czasie, ciała dla nich przeznaczone zostały skalane, stąd "pierworodny grzech" nierozumnych form, a kara dla jaźni. Bunt aniołów i strącenie ich do piekła oznacza tylko, iż te czyste duchy - jaźnie zostały uwięzione w ciałach z nieczystej, skalanej materii (patrz: Doktryna tajemna, t. II).
...tylko ruchomy cień... ów marny aktor
co rzuca się w próżności, w swą godzinę, na scenie,
by zniknąć za chwilę... oto bełkot
szaleńca, donośny i wściekły,
a sensu w nim za grosz.
Życie zdaje się być niemal niczym w swych oddzielnych częściach, a przecież czymś niezmiernie doniosłym i ważnym w całokształcie swoim, tj. w całej serii żywotów. Jednak prawie w każdym życiu jednostki na ziemi przeważa smutek. Czyż mielibyśmy wierzyć, iż biedny, bezbronny człowiek, po tym czasie, gdy był miotany jak kawał spróchniałego drewna przez gniewne bałwany oceanu życia - jeśli był zbyt słaby, aby się im skutecznie przeciwstawić - ma być ukarany wiecznym potępieniem, a choćby nawet czasową karą? Przenig-* dyl Czy zwykły, czy niezwykle wielki grzesznik, człowiek dobry czy zły, winny czy niewinny, raz uwolniony od ciężaru fizycznego życia, zmęczony, wyczerpany Manu - Myśliciel, czyli rozumna jaźń - zdobywa sobie prawo do okresu całkowitego wypoczynku i szczęścia. To samo nieomylne, mądre - i sprawiedliwe prędzej niż miłosierne - prawo, które wymierza karmiczne karzące skutki wcielonej jaźni, za każdy grzech popełniony w poprzednim życiu na ziemi, daje teraz pozbawionej tego ciała istocie długi okres psychicznego odpoczynku, tj. zupełnego zapomnienia wszelkich smutnych zdarzeń, ba, nawet najdrobniejszych smutnych myśli, które mogły dręczyć jego osobowość za życia na ziemi, pozostawiając w pamięci duszy tylko wspomnienie tego, co w nim było dobre i radosne lub wiodące do radości i szczęścia. Plotyn mówiąc, iż ciało nasze jest prawdziwą rzeką Lete, gdyż "dusze, które się w nie pogrążają, zapominają wszystko", miał więcej na myśli, aniżeli wyraził. Bo jak nasze fizyczne ciało na ziemi jest podobne wodom Lete,