nas "oddziela się" od swych niższych przewodników, czyli od odbicia swej byłej osobowości, przechodząc w stan Dewachanu.
Pytanie: A cóż się dzieje potem?
Odpowiedź: Wówczas chochoł lub upiór kamarupy, pozbawiony kierowniczego, myślącego czynnika, wyższego manasu, jak i jego niższej postaci, inteligencji instynktu, nie otrzymując więcej światła od wyższej myśli i nie mając już fizycznego mózgu, by się przezeń wyrażać — rozpada się.
Pytanie: W jaki sposób?
Odpowiedź: Popada w stan podobny do stanu żaby, gdy przy wiwisekcji wycina się jej pewne części mózgu. Nie może myśleć, nawet na najniższym poziomie zwierzęcia. Nie jest więc nawet niższą inteligencją, mana-sem, gdyż "niższy" jest niczym bez "wyższego".
Pytanie: Czyż to ta właśnie "pusta istność" materia-lizuje się podczas seansów przy pomocy mediów?
Odpowiedź: Tak jest, właśnie ta "pusta istność". Ale można ją tak nazwać tylko jeśli chodzi o władze rozumowania i myślenia, lecz pozostaje jeszcze istotą astralną i "fluidyczną"; okazuje się to w pewnych wypadkach, gdy będąc magnetycznie, a nieświadomie przyciągnięta ku jakiemuś medium, zostaje na pewien czas znów "napełniona" jego życiem, lub ożywiona, i na pewien czas istnieje przy nim jakby zastępczo. Ów "upiór", czyli "pusta" kamarupa, może być porównany do morskiej meduzy, która wygląda jak rodzaj płynnej galarety, dopóki się znajduje w swoim żywiole — w wodzie {w aurze lub atmosferze specjalnej otaczającej medium), lecz jak tylko ją 2 wody wydobyć, rozłazi się w ręku lub na piasku, zwłaszcza w silnym słońcu. Póki medium znajduje się w obrębie aury, może żyć jakby cudzym życiem, może rozumować i mówić, działając przez mózg medium albo kogoś z obecnych na seansie. Ale dalsze
rozpatrywanie tej kwestii zbyt daleko by nas zaprowadziło, i to na teren uprawiany przez innych ludzi, do czego nie mam najmniejszej ochoty. Trzymajmy się więc naszego przedmiotu — reinkarnacji.
Pytanie: Więc co o niej powiecie? Jak długo przebywa jaźń w stanie Dewachanu?
Odpowiedź: Mówią nam, iż zależy to od stopnia uduchowienia oraz zasługi lub przewinień ostatniego żywota na ziemi. Zazwyczaj okres ten, jak już mówiłam, trwa od dziesięciu do piętnastu stuleci.
Pytanie: Ale dlaczego jaźń nie miałaby wchodzić w kontakt z ludźmi na ziemi, jak w to wierzą spirytyści? Co może stać na przeszkodzie, aby np. matka nawiązała kontakt z dziećmi, które pozostawiła na ziemi, lub mąż z żoną itp.? Muszę wyznać, iż w wierzeniu tym jest tyle pociechy, iż nie dziwię się wcale, że ci, którzy je przyjęli, nie mają wcale chęci wyrzec się go.
Odpowiedź: Nikt ich do tego nie zmusza, chyba że sami wolą prawdę od fikcji, choćby najbardziej "pocieszającej". Spirytyści mogą się na nasze teorie nie zgadzać, a jednak nic z tego, czego uczymy, nie jest nawet w połowie tak okrutne i egoistyczne jak to, co oni głoszą.
Pytanie: Nie rozumiem. Cóż w tym jest egoistycznego?
Odpowiedź: Ich teoria, głosząca, że duchy — istotne "osobowości", jak mówią — powracają ku nam; zaraz wam wyjaśnię dlaczego. Jeśli Dewachan — nazwijcie go "rajem", jeśli chcecie, lub "miejscem wesela i najwyższej szczęśliwości" — jest istotnie takim miejscem, a raczej stanem, więc sama logika nam mówi, iż żaden smutek, żaden nawet cień cierpienia nie powinien tam dosięgnąć świadomości. "Bóg osuszy wszystkie łzy tych, którzy się dostaną do raju", czytamy w księdze wielu obietnic. A jeśliby "dusze umarłych" mogły powra-