Klucz do teozofii

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

Pytanie: Zdaje mi się, że zaczynam rozumieć. Materialista, przyjmując tylko to, co się da udowodnić przez świadectwo jego pięciu zmysłów, lub też naukowe rozumowania, oparte wyłącznie na danych tychże zmysłów pomimo ich ograniczeń, a negując wszystkie przejawy ducha, za jedyne świadome istnienie uważa życie na ziemi. Więc spotyka go to, w co wierzy. Traci swą osobową jaźń i pogrąża się w głęboki sen, bez widzeń, aż do następnego przebudzenia. Czy tak się rzecz ma?

Odpowiedź: Prawie. Pamiętajmy o niemal ogólnej nauce o dwojakim rodzaju świadomego istnienia — ziemskim istnieniu i duchowym. To ostatnie należy uważać za rzeczywiste, choćby z tego względu, iż należy do niezmiennej, wiecznej i nieśmiertelnej monady; in-karnująca się jaźń przyobleka się zaś za każdym razem jakby w nową odzież, zupełnie inną od używanej w poprzednim życiu, tak dalece inną, iż poza jej duchowym pierwowzorem wszystkie inne czynniki są skazane na zagładę, gdyż podlegają tak radykalnej zmianie, iż nie pozostaje z nich żaden ślad.

Pytanie: Jakże to jest możliwe? Czyż może moja ziemska "jaźń" zniknąć, nie tylko na pewien czas, jak świadomość materialisty, ale tak doszczętnie, aby nawet śladu po niej nie pozostało?

Odpowiedź: Według naszej nauki musi zniknąć całkowicie; musi zginąć wszystko, z wyjątkiem tego czynnika, który przez swe połączenie z monadą stał się duchową, niezniszczalną treścią, czyli jednią z monadą w wieczności. Ale w wypadku zatwardziałego materialisty, w którego osobowym "ja" nigdy się nie odbiła światłość buddhi, jakżeby ono mogło unieść ze sobą w wieczność choćby najdrobniejszą cząstkę ziemskiej osobowości? Wasza duchowa jaźń jest nieśmiertelna, ale z waszej obecnej, ziemskiej osobowości może unieść w wieczność tylko to, co tej nieśmiertelności stało się

godne, a więc tylko zapach, jakby aromat kwiatu, który ścięła śmierć.

Pytanie: A cóż z samym kwiatem, z ziemską osobowością?

Odpowiedź: Kwiat, jak wszystkie, które kiedykolwiek kwitły i w przyszłości zakwitną na macierzystej łodydze Sutratmy — wszystkie pędy i latorośle jednego korzenia buddhi — obrócą się w proch i wrócą do ziemi. Wszak wiecie dobrze, że wasze obecne "ja" to nie ta fizyczna postać, która siedzi przede mną na krześle, a nawet nie to, co bym nazwała manas-Sutratma, a dopiero Sutrat-ma-buddhi.

Pytanie: To mi jeszcze wcale nie wyjaśnia, dlaczego nazywacie życie po śmierci nieśmiertelnym, nieskończonym i rzeczywistym, a życie ziemskie tylko ułudą i zni-komością; wszak i życie po śmierci ma swe granice, choć szersze aniżeli nasze tutaj, na ziemi.

Odpowiedź: Bez wątpienia. Duchowa jaźń człowieka porusza się w wieczności na kształt wahadła pomiędzy godziną narodzin a godziną śmierci. Ale choć te godziny, znaczące okresy ziemskiego i duchowego życia, są ograniczone w swym trwaniu, i-choć sama ilość tych etapów w Wieczności, pomiędzy snem a obudzeniem, ułudą a rzeczywistością, ma swój początek i swój koniec, przecież sam duchowy pielgrzym jest wieczny. Toteż czas jego życia po śmierci, gdy wolny od fizycznego ciała staje twarzą w twarz z prawdą, a nie ma już do czynienia z ułudami swych ziemskich istnień podczas okresu jego pielgrzymki, który nazywamy "cyklem reinkarnacji" — jest według nas jedyną rzeczywistością. A te przerwy, antrakty, pomimo ich ograniczeń nie stanowią przeszkód dla jaźni, która wciąż się doskonaląc, posuwa się bez odchyleń, choć powoli i miarowo, ku swemu ostatecznemu przeistoczeniu, gdy osiągając swój cel staje się boską istnością.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.