dla oznaczenia poszczególnych składników istoty ludzkiej, czyli jej "pierwiastków", oraz ich funkcji?
Odpowiedź: \ ja o tym myślałam. Może trudność wynika z tego, iż zaczynając wykład i naszą dyskusję o "pierwiastkach", używaliśmy ich sanskryckich nazw, zamiast od razu znaleźć ich odpowiedniki dla użytku zachodnich teozofów. Postarajmy się teraz temu zaradzić.
Pytanie: Bardzo by się to przydało, aby uniknąć dalszego pomieszania pojęć. Zdaje mi się, iż obecnie każdy z teozoficznych pisarzy tym samym składnikom inne nadaje imię.
Odpowiedź: Ten chaos jest bardziej pozorny aniżeli istotny. Słyszałam paru teozofów krytykujących książki o tych "pierwiastkach", jednak okazało się po bliższym zbadaniu, że nie było tam żadnego błędu, prócz używania słowa "dusza" bardziej ogólnie — w zastosowaniu do trzech składników razem wziętych, bez zaznaczania ich różnic. A. P. Sinnett, pierwszy z naszych teozoficznych pisarzy pod względem jasności wykładu, daje świetne i zrozumiałe ujęcie "wyższej jaźni". Ale i jego istotna myśl była przez niektórych ludzi nieściśle zrozumiana, z powodu użycia przezeń słowa "dusza" również w sensie ogólnym. Przytoczę tu parę wyjątków, abyście mogli sami się przekonać, jak jasny jest jego wykład. "(...} Dusza fudzka, raz rzucona w prąd ewolucji, jako
indywidualność człowieka* przechodzi przez następujące po
sobie okresy fizycznego i względnie duchowego istnienia.
Przechodzi z jednej sfery lub warstwy, czy też warunków
natury, do innego, pod kierunkiem karmicznych czynników;
pędząc w swych wcieleniach życie, jakie jej Karma wyznacza;
osiągając postęp w obrębie ograniczeń, jakie jej zakreślają
• "Reinkarnująca się jaźń" lub "dusza ludzka" jak ją nazywał; c i ało przyczynowe — według terminologii Wedanty.
warunki i okoliczności; wytwarzając nową Karmę przez właściwe używanie lub niewłaściwe nadużywanie nadarzających się sposobności; po czym powraca w świat duchowy (Dewa-chan) po każdym życiu na ziemi (poprzez pośrednią sferę, kamalokę), aby tam odpocząć, odświeżyć się i powoli wchłonąć, wplatając w swą rdzenną naturę tyle z kosmicznego postępu — ile mogła przeżyć i doświadczyć za swego istnienia w ciele fizycznym na ziemi. To ujęcie może nasunąć każdemu, kto zastanawia się nad tą kwestią, wiele pobocznych, wynikających z niej pytań i zagadnień; na przykład, że przejście czy przesunięcie świadomości z kamaloki w stan Dewachanu musi z konieczności odbywać się stopniowo'; że w istocie nie może być ostro i zbyt wyraźnie zarysowanej linii demarkacyjnej, oddzielającej różne stany duchowe; iż nawet duchowa r fizyczna sfera — jak to wykazują «psychiczne» (...) zdolności żyjących ludzi — nie są tak beznadziejnie od siebie oddzielone, jak to materialistyczne teorie starają się udowodnić; że wszystkie stany i sfery przyrody wszędzie nas otaczają jednocześnie, a wzbudzają oddźwięk różnych odrębnych, a sobie odpowiednich władz
człowieka itd., itd.... Jasnym jest, iż za życia na ziemi ludzie, którzy posiadają tzw. psychiczne
zdolności , pozostają w kontakcie z ponadfizycznymi sferami świadomości, a choć większość z ludzi tych zdolności może nie posiadać, jednak wszyscy — jak to wykazują zjawiska snu, a zwłaszcza... mesmeryzmu i somnambuiizmu —
• Długość tego "przejścia" zależy wszelako od stopnia duchowości byłej osobowości, należącej do oswobodzonej jaźni. Dla tych, których życie było bardzo uduchowione, to przejście, choć stopniowe, będzie bardzo szybkie; lecz ola materialistów czas, który zajmie, będzie o wiele dłuższy.
" Zdolnościami "psychicznymi" nazywa się specjalną wrażliwość psychofizycznego organizmu na różne wibracje i zjawiska wykraczające poza zasięg naszych normalnych pięciu zmysłów oraz nadnormalne władze, wrodzone lub świadomie rozwinięte, jak: wyraźne przeczucia, przewidywania, jasnowidzenie, słyszenie dźwięków poza zwyktą skalą słuchu ludzkiego, czytanie myśli, odczuwanie obecności niewidzialnych isiności, duchów, aniołów itp.; rnożna ogólnie powiedzieć, iż wszelkie po nadnormalne "zmysły psychiczne" (przyp. tłum).