tego leży w naszej podwójnej myślowej świadomości, , jak i w dwoistym charakterze samego manasu. Jedna : to świadomość duchowa, czyli manas oświecony świa- i tłością buddhi, ten, który subiektywnie ogarnia i pojmuje abstrakcje; druga to świadomość odczuwająca (światfo niższego manasu w połączeniu z kamarupą), nie- ' oddzielną od fizycznego mózgu i zmysłów. Ta ostatnia j jest podległa i uzależniona od mózgu i tychże zmysłów, , i, sama podlegając i opierając się na nich, musi oczywiście zaniknąć i w końcu zginąć wraz z rozpadnięciem l się mózgu i fizycznych zmysłów. Tylko owa wyższa \ świadomość, mająca swe źródło i rdzeń w wieczności, j trwa po śmierci fizycznego ciała i żyje wiecznie, może więc być uważana za
nieśmiertelną. Wszystko inne należy do przemijających ułud.
Pytanie: Co właściwie rozumiecie w tym wypadku pod słowem "ułuda"?
Odpowiedź: Jest to dobrze przedstawione w wyżej wspomnianym studium o "wyższej jaźni"; jego autor mówi:
"Teoria, którą rozpatrujemy (kontaktu i «wymiany pojęć" ! pomiędzy wyższą jaźnią a niższym «ja»), zgadza się najzupełniej z ujmowaniem świata fenomenów jako świata zjawiskowego ułudy, a duchowych sfer jako świata noumenów, czyli rzeczywistości. Sfera przyrody, w której dusza wieczna ma, że tak powiem, swą nieprzemijającą ojczyznę, jest bardziej realna — rzeczywista — aniżeli ta, w której ukazują się jej przemijające i krótkotrwałe kwiaty, by za chwilę uwiędnąć i opaść, podczas gdy sama roślina odnawia swą energie, by wkrótce wydać i wysłać w widzialność nowy kwiat. Wyobraźmy sobie, że wśród roślin ziemskich tylko kwiaty byłyby dla naszych zmysłów dostrzegalne, a ich korzenie znajdowałyby się w innej, niewidocznej i nieuchwytnej dla nas sferze przyrody; filozofowie w takim świecie, którzy by się domyślali, że korzeń jako źródło i podstawa — praprzyczyna — rośliny musi gdzieś istnieć w innej sferze bytu, mogliby rzec o kwia-
i tach: «Te nie są istotą rośliny, i mają tylko względną ważność,
! gdyż są przemijającym, a więc złudnym zjawiskiem chwili"".
1 Oto co mam na myśli. Świat, w którym rozwijają się i kwitną przemijające kwiaty naszych osobowych ist-
| nień, nie jest rzeczywistym, nieprzemijającym światem. , Dopiero ten, który jest ojczyzną naszej świadomości, j w którym ma ona swój rdzeń, ten który jest ponad ułudą, , w którym wieczyście przebywa, jest światem rzeczywistym. l Pytanie: Co macie na myśli mówiąc, iż rdzeniem l swym trwa w wieczności?
| Odpowiedź: Chcę powiedzieć, iż rdzeniem jej jest owa myśląca istność, jaźń, która się reinkarnuje, czy ją będziemy uważali za "ducha", "anioła" czy też wprost — energię; tylko to jest bezpośrednio złączone z tym niewidzialnym, górnym rdzeniem i od niego pochodzi, może uczestniczyć w jego nieśmiertelnym życiu. Stąd każda szlachetna myśl, wzniosła idea czy pragnienie mające swe źródło w istotnej jaźni, przez nią żywione i zasilane, musi stać się trwałe i niezniszczalne. A jeśli chodzi
! o fizyczną świadomość, która należy do czującego, lecz niższego "ja" (do kamarupy, która jest zwierzęcym instynktem oświeconym przez niższe odbicie manasu), czyli duszę ludzką, ta musi rozproszyć się i zniknąć. To, co jest czynne, gdy ciało jest pogrążone we śnie, a tym samym jakby sparaliżowane, jest wyższą świadomością; a pamięć fizyczna notuje te przeżycia słabo i niedokładnie — bo automatycznie — i rzadko odczuwamy silniej ich wpływ.
Pytanie: Ale jak się to dzieje, że manas, choć nazywacie go n o u s, więc boskim, jest tak słaby podczas swych wcieleń na ziemi, iż jest całkiem zniewolony i w więzach fizycznego ciała?
Odpowiedź: Mogłabym spytać was nawzajem: "Jak się to dzieje, że Ten, którego uważacie za najwyższego