siebie na krzyżu Przestrzeni (czyli w czasie trwania cyklu życia) dla odkupienia Materii. A dokonać tego może wcielając się ciągle od nowa i prowadząc ludzkość ku doskonałości, a tym samym przygotowując miejsce i umożliwiając rozwój niższych form w coraz wyższe. Nie przestaje w ani jednym życiu postępować, wspinać się wzwyż i pomagać w rozwoju całej fizycznej przyrodzie. Nawet rzadkie wypadki, gdy traci którąś ze swych osobowości, jeśli ta jest pozbawiona najdrobniejszej iskry duchowości, nie są zmarnowane dla jego indywidualnego rozwoju.
Pytanie: Ale jeśli jaźń jest odpowiedzialna za wszelkie wykroczenia swych osobowości, musi też odpowiadać za utratę, a raczej całkowite unicestwienie którejś? Odpowiedź: Bynajmniej nie, chyba że nie uczyniła nic, aby do tego nie dopuścić i temu smutnemu losowi zapobiec. Ale jeśli, pomimo wszystkich jej wysiłków, jej głos, czyli głos naszego s u m i e n i a, nie był w stanie przeniknąć przez grube warstwy i ściany materii, więc opór i tępość niedoskonałego materiału, wchodzącego w skład osobowości, zalicza się do innych przegranych czy też klęsk przyrody. Utrata jednego okresu Dewacha-nu i konieczność prawie natychmiastowego powrotu na ziemię jest dostateczną karą dla jaźni.
Pytanie: Ta teoria o możliwości utraty naszej duszy lub osobowości, jak ją nazywacie, sprzeciwia się zasadniczo idealistycznym naukom, zarówno chrześcijaństwa, jak i spirytualistów, choć Swedenborg przyjmuje ją do pewnego stopnia w tym, co nazywa duchową śmiercią. Ale tamci nie przyjmą jej nigdy.
Odpowiedź: To nie może w niczym zmienić faktu przyrody, jeśli, jak jesteśmy przekonani, jest to fakt; ani też przeszkodzić, że takie zjawisko — utraty duszy — zdarza się od czasu do czasu. Cały wszechświat i wszystkie w nim dziedziny — moralna, myślowa, fizyczna,
psychiczna czy duchowa — są rządzone doskonałym prawem harmonii i równowagi. Jak już mówiliśmy (patrz: Odsłonięta Izyda), siła dośrodkowa nie mogłaby się przejawić bez odśrodkowej w harmonijnym krążeniu globów; wszelkie formy życia i ich rozwój zależą od tej podwójnej siły w przyrodzie i są przez nią rządzone. Otóż duchowa dusza — buddhi jest odśrodkowa, a dusza ludzka — manas jest dośrodkowa energią duchową. Muszą być w doskonałej harmonii i zjednoczeniu, aby dać jednolity skutek. Gdyby się przełamało lub nadwerężyło dośrodkowy ruch duszy ziemskiej, grawitującej ku ośrodkowi, który ją przeciąga; gdyby się zatrzymało jej postęp i ruch, obciążając ją większym ciężarem materii, aniżeli mogłaby unieść, lub niż jest możliwy w stanie Dewachanu, harmonia całości byłaby zupełnie zniweczona. Osobowe życie, a raczej jego idealne odbicie, może istnieć tylko wtedy, jeśli je podtrzymuje energia dwoista, czyli ścisły związek buddhi i manasu, w każdym nowym wcieleniu na ziemi, czyli życiu osobowości. Najmniejsze odchylenie od harmonii narusza ten związek, a gdy jest zniweczony doszczętnie, bez możliwości naprawy, te dwie energie, w chwili śmierci, rozdzielają się. Przez krótki czas kształt osobowości (zwany kamarupa lub majawirupa), której najpiękniejszy duchowy wykwit przylega i łączy się z jaźnią, i wraz z nią dostaje się do Dewachanu, nadając niezniszczalnej indywidualności pewne osobiste zabarwienie, "pro tem", że tak powiem, sam pozostaje w kamaloce i powoli, stopniowo rozpada się, rozprasza i jest zniweczony. Gdyż właśnie teraz, po śmierci ludzi typów najniższych, zbrodniczych, zdeprawowanych, poza wszelką możnością odmiany i poprawy, następuje najważniejszy, krytyczny moment. Jeśli podczas życia na ziemi, ostatni, najenergiczniejszy a już rozpaczliwy wysiłek wewnętrznej jaźni (wyższego manasu), by zjednoczyć