Klucz do teozofii

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

natomiast inne, bardzo niebezpieczne, które mogą tylko skłaniać do złego. To są dwa oczywiste fakty. Idźcie do spirytystów szkoły Allana Kardeca, a przekonacie się, że "duchy" stwierdzają istnienie reinkarnacji i mówią jak urodzeni rzymscy katolicy. Zwróćcie się do angielskich i amerykańskich spirytystów, a przekonacie się, iż "nasi drodzy, którzy odeszli" kategorycznie zaprzeczają reinkarnacji, atakują ostro tych, którzy w nią wierzą i wykazują protestancki sposób myślenia. Wszystkie najsilniejsze i najlepsze media cierpiały na choroby umysłu lub ciała; przypomnijcie sobie smutny koniec Ch. Fostera, który umarł w zakładzie dla obłąkanych jako furiat; Sla-de'a, który był epileptykiem; Eglintona — najlepsze medium Anglii — który cierpi na to samo. Zatrzymajcie na chwilę uwagę na życiu D.D. Home'a, który był tak rozgoryczony i pełen złości, iż nigdy dobrego słowa nie powiedział o nikim, kogo podejrzewał o zdolności "psychiczne", a każde inne medium oczerniał, nie zostawiając na nim suchej nitki. Ten Kalwin spirytualizmu cierpiał przez wiele lat na straszną chorobę kręgosłupa, wywołaną przez jego kontakty z "duchami", a umierając był zupełną fizyczną ruiną. Pomyślcie też o smutnym losie biednego Washingtona lrvinga Bishopa. Znałam go w Nowym Jorku, gdy miał 14 lat, był już bez wątpienia medium. Wprawdzie spłatał on figla swym "duchom" i nazwał ich działania "nieświadomymi ruchami musku-łów", ku niekłamanej radości wszystkich zrzeszeń wielce uczonych, naukowych półgłówków, a także znacznym własnym korzyściom finansowym, ale de mortuis nil nisi bonum, koniec jego był smutny. Ukrywał starannie swe epileptyczne ataki i nie wiadomo, czy nie był w transie, gdy uznawszy go za umarłego, dokonano na nim sekcji. Jeśli mamy wierzyć depeszom Reutera, krewni jego twierdzą uparcie, iż wcale nie umarł, lecz był w transie.

A wreszcie weźcie pod uwagę los weteranek spiry-tyzmu, założycielek i głównych na tym polu działaczek — sióstr Fox. Po przeszło czterdziestu latach kontaktów z "aniołami" siostry zostały doprowadzone przez nie do nałogowego pijaństwa, do stanu tak niepoczytalnego, iż zaprzeczają w publicznych wykładach swej wierze, pracy i filozofii całego swego życia, nazywając je oszustwem. Jakież mogły to być "duchy", które je do tego skłoniły?

Pytanie: Ale czy wnioski wasze są na pewno słuszne?

Odpowiedź: Co byście powiedzieli, gdyby najlepsi uczniowie jakiejś szkoły śpiewu załamywali się wszyscy z nadwerężenia strun głosowych? Chyba tylko to, że metoda nauczania w tej szkole była zła. Sądzę więc, że i moje wnioski są uzasadnione w stosunku do spirytystów, gdy widzimy, iż najlepsze ich media padają ofiarą takiego losu. Możemy tylko powiedzieć: niech ci, których interesuje ten ruch, osądzą drzewo po jego owocach i zastanowią się poważnie nad nauką, jaką on przedstawia. Co do nas, teozofów, zawsze uważaliśmy spirytystów za braci, mających te same co my mistyczne skłonności, ale oni uważali nas zawsze za wrogów. Posiadając o wiele starszą filozofię, staraliśmy się pomóc im i przestrzegać; ale oni odpłacali nam oszczerstwem i przekręcaniem naszych czynów i pobudek. Pomimo to najlepsi angielscy spirytyści mówią to sarno co my, gdy traktują poważnie własne wierzenia. Np. "M. A. Oxon", który wyznaje prawdę, mówiąc: "Spirytyści są nazbyt skłonni do wyłącznego liczenia na interwencję zewnętrznych «duchów» w tym naszym świecie, a nie biorą pod uwagę potęg i mocy ducha wcielonego w człowieku" (Jasnowidzenie). Po cóż więc oczerniać i lżyć nas za to, że mówimy to samo? Na przyszłość będziemy się trzymać od nich z daleka. Ale wróćmy do reinkarnacji.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.