Klucz do teozofii

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

ludzkości jest podstawą i przyczyną tego, co można nazwać Karmą wspólną, i właśnie to prawo wyjaśnia i daje rozwiązanie wielkiego problemu zbiorowego cierpienia i niesienia pomocy masom. Jest okultystycznym prawem, iż każdy człowiek, który się wznosi ponad swe indywidualne przywary i ułomności, tym samym wznosi, choćby odrobinę, organizm zespołu, czyli ciała kolektywnego, którego jest nieodłączną cząstką. Podobnie nikt nie może grzeszyć, lub też znosić skutki grzechu, w zupełnej oddzielności. W istocie "oddzielność" nie istnieje; najbliższym tego egoistycznego, zamkniętego stanu, na co prawo życia pozwala, to tylko intencja lub pobudka tj. człowiek może chcieć być oddzielny, ale nie jest w stanie de facto nim być.

Pytanie: A czy nie ma sposobu, by tę wspólną, kolektywną lub narodową Karmę niejako skupić i skoncentrować, jeśli można tak rzec, i sprowadzić do jej szybkiego, naturalnego, a prawowitego wypełnienia, bez tego przewlekłego, nieustannego cierpienia?

Odpowiedź: Zazwyczaj i w obrębie pewnych granic zakreślonych przez wiek, do którego należymy, działanie prawa Karmy nie może być ani przyśpieszone ani opóźnione. Ale jestem pewna, że nigdy jeszcze nie rozpatrywano, czy i jakie byłyby możliwości w którymkolwiek z tych dwóch kierunków. Posłuchajcie o jednym drobnym fragmencie nędzy narodowej i spytajcie, przyjmując działanie indywidualnej, jak i kolektywnej Karmy, czy przyczyny tego zła nie mogłyby w znacznej mierze być usunięte i czy nie można by w ogóle jakoś pomóc. To, co wam przeczytam, jest pióra jednego z tych służebników narodu, człowieka, który przekroczywszy swą osobowość i mając swobodę wyboru, wybrał służenie ludzkości, biorąc na siebie tyle narodowej Karmy, ile barki kobiety są w stanie unieść. Oto co pisze:

"Tak, przyroda zawsze mówi, nieprawdaż? Ale my sami robimy tyle hałasu, że zagłuszamy jej słowa. Dlatego takim wytchnieniem jest wyrwanie się z miasta i znalezienie się choć na chwilę w ramionach wielkiej Macierzy. Myślę o wieczorze w Hampstead Heat, gdyśmy patrzyli na zachód słońca; ach, ale nad jakąż bezdnją cierpienia i nędzy zachodziło to stonce! Znajoma przyniosła mi wczoraj duży kosz polnych kwiatów. Pomyślałam, iż któraś z moich rodzin w East End ma do nich większe prawo aniżeli ja, więc zaniosłam je dziś rano do bardzo biednej szkółki w Whitechappel. Gdybyś widziała, jak się te blade twarzyczki dzieci rozpromieniły! Potem poszłam zapłacić za obiady paru biednych dzieciaków, do małej restauracyjki; znajdowała się w ciasnym zaułku, pełnym potrącających się przechodniów. Zaduch nie do opisania — wszelkie możliwe zapachy — mięsa, ryb i innych wiktuałów psujących się na słońcu, które tam w Whitechappel nie oczyszczają, a zanieczyszczają powietrze. A restauracyjka byta kwintesencją wszystkich tych woni. Jakieś nieokreślonego koloru -paszteciki" po 1d. za sztukę, jakieś ohydne kawały przysmaków z niezliczonymi rojami much; istna jaskinia Belzebuba. A naokoło dzieciaki polujące na resztki jedzenia; jedno małe, o twarzyczce cherubina, zbierało pestki wiśni — zaiste lekka i pożywna strawa! Wracałam czując bolesne naprężenie każdego nerwu, zastanawiając się, czy mogłoby być coś lepszego dla niektórych dzielnic Londynu jak pochłonięcie ich przez nagły kataklizm, trzęsienie ziemi, by ich mieszkańcy mogli rozpocząć życie od nowa, po zanurzeniu się w jakieś oczyszczające wody Lete, aby żadna pamięć dzisiejszej nędzy w nich nie pozostała. A potem przyszło mi na myśl Hampstead Heat — i zadumałam się. Gdyby tak można przez jakąś wielką ofiarę zdobyć moc uratowania tych ludzi, żadna cena nie byłaby za wysoka; ale... to oni sami muszą się zmienić, a jak się to może dokonać? W stanie, w jakim się dziś znajdują, nie skorzystaliby z żadnej odmiany środowiska, a przecież w obecnych warunkach mogą tylko dalej gnić. Wprost ściska się serce, gdy się patrzy na tę rozpaczliwą, beznadziejną nędzę, poniżenie, niemal zezwierzęcenie, które jest zarazem i skutkiem, i źródłem zła. Jest to jak drzewo banjanu, każda gałąź wypuszcza i korzeń,

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.