dla własnego zbawienia; gdyż cokolwiek człowiek posieje, to i żąć będzie»".
To ostatnie jest pięknym, alegorycznym powtórzeniem o wiele staro żytniejszego zdania z Puranów: "Każdy człowiek zbiera konsekwencje własnych swych czynów".
To są podstawy prawa Karmy, wedle nauki teozofi-cznej. Sinnett w swej książce Buddyzm ezoteryczny nazwał Karmę "prawem moralnym przyczyny i skutku". H. P. Bławatska nazywa je "prawem Wyrównania lub Zadośćuczynienia", ta nazwa zdaje się być ściślejsza. Jest to moc, która:
"Choć tajemnicza, sprawiedliwie a nieomylnie, niepostrzeżenie, drogą niewidną, od winy do kary nas wiedzie".
"Ale jest i czymś więcej, gdyż nagradza zasługę równie niechybnie i w pełni, jak karze przewiny. Przynosi nam skutki każdego czynu, słowa, myśli, czucia; dzięki temu prawu ludzie kształtują siebie samych, jak i życie swe i wszelkie w nim zdarzenia. Filozofia Wschodu odrzuca koncepcję na nowo stwarzanej duszy dla każdego niemowlęcia; przyjmuje natomiast teorię, że istnieje pewna ograniczona ilość monad (duchów) rozwijających się w coraz większą doskonałość przez korzystanie i przyswajanie doświadczeń wielu osobowości; te ostatnie są wytworem Karmy, dzięki niej i wielokrotnym wcieleniom monada ludzka powraca z czasem do swego źródła — całkowitej boskości".
E. D. Walker w swojej książce Reinkarnacja podaje zaś następujące wyjaśnienie:
"Krótko mówiąc, Karma oznacza, iż poprzednimi swymi czynami urobiliśmy siebie takimi, jakimi dziś jesteśmy, a obecnym postępowaniem budujemy naszą przyszłość i wieczność. Nie istnieje inny los ponad ten, jaki sami sobie zgotujemy. Nie ma innego zbawienia lub potępienia, poza tym, jaki sami sobie stwarzamy. Nauka ta, nie dająca żadnego schronienia ani ucieczki od skutków karygodnych czynów, wymaga
silnego, męskiego stosunku do życia; nie jest ona chętnie widziana przez natury słabe, które wolą łatwe teorie religijne
-zastępczego odkupienia-, wstawiennictwa i przebaczenia oraz nawróceń nawet na łożu śmierci... W dziedzinie odwiecznej sprawiedliwości wina i kara są nierozerwalnie ze sobą związane jako jedno i to samo zjawisko; gdyż właściwie nie ma przedziału pomiędzy czynem a jego wynikiem... Właśnie Karma, czyli nasze dawne czyny, przyciągają nas z powrotem na ziemię. Mieszkanie ducha zmienia się zależnie od Karmy, ona też nie dopuszcza do dłuższego przebywania w tym samym stanie, gdyż sama nieustannie się zmienia. Dopóki czynem naszym rządzą materiałistyczne i samolubne pobudki, dopóty rezultaty tych czynów muszą się wyrażać w fizycznych wcieleniach. Tylko zupełnie nieegoistyczni, doskonale bezinteresowni ludzie mogą uniknąć przyciągania fizycznego życia. Niewielu osiągnęło ten stan, ale jest on celem całej ludzkości". Następnie autor cytuje z Doktryny tajemnej:
"Ludzie, którzy wierzą w Karmę, muszą wierzyć w przeznaczenie, które człowiek nić po nici przędzie, od urodzenia aż do śmierci, owijając się w nią jak pająk, który snuje swą pajęczą sieć; a przeznaczeniem tym kieruje albo niebiański głos, pochodzący od niewidzialnego pierwowzoru poza «nim», albo też głos jego własnej wewnętrznej, astralnej istoty, która aż nazbyt często staje się złym doradcą wcielonego człowieka. Oba rządzą człowiekiem, ale jeden z nich zawsze przeważa; lecz od samego początku tej niewidzialnej w nim walki, surowe i nieubłagane prawo Wyrównania wchodzi w grę i poczyna działać, idąc ściśle za wynikami i wahaniami odbywającej się walki. Gdy ostatnie pasmo zostaje wysnute i człowiek zdaje się cały owinięty w tę tkań, własną ręką utkaną, wówczas znajduje się już całkowicie pod władzą tego zgotowanego przez siebie przeznaczenia... Okultysta lub filozof nie będzie mówił o łaskawości czy też okrucieństwie Opatrzności, ale utożsamiając ją z Karmą-Nemezis, czyli Losem, będzie twierdzić, iż czuwa ona nad dobrymi i pomaga im w tym i następnych wcieleniach; karze zaś czyniącego zło
— ach, bodaj aż do siódmego wcielenia — innymi słowy, aż