"Buddysta może wierzyć w istnienie Boga tak wzniosłego, tak nieskończenie wyższego ponad wszystkie ludzkie cechy i właściwości — iż absolutnie doskonałego — a więc pozostającego ponad miłością i nienawiścią czy zazdrością — pogrążonego w bezwzględnym i nigdy nienaruszalnym spokoju; o takim Bogu nigdy nie wyraziłby się lekceważąco; nie z chęci przypodobania się mu lub ze strachu, aby go nie obrazić, lecz z wrodzonego uczucia czci. Ale nie zdoła zrozumieć Boga o czysto ludzkich cechach, Boga, który kocha, nienawidzi i unosi się gniewem. A Bóg, opisywany czy to przez chrześcijańskich misjonarzy, czy przez mahometan, braminów* lub Żydów, wydaje się nam niższy od wymagań, jakie stawiamy nawet zwykłemu dobremu i szlachetnemu człowiekowi".
Pytanie: l tu, i tam jest wiara; czyż nie jest wiara chrześcijanina — w swej ludzkiej, bezbronnej pokorze, wiara w miłosiernego Ojca w niebiesiech, który go chroni od pokus, pomaga w życiu i wybacza wykroczenia — o wiele lepsza aniżeli to zimne, dumne, niemal fatalisty-czne wierzenie buddystów, wedantystów i teozofów?
Odpowiedź: Możecie, jeśli macie ochotę, nazywać uparcie nasze przekonania "wiarą", ale gdy znów wracamy do tej samej kwestii, zapytam was również: czyż nie jest wiara oparta na ścisłej logice i rozumie lepsza aniżeli ta, która się opiera po prostu na autorytecie ludzkim lub "czci bohaterów"? Nasza wiara ma za sobą całą logikę arytmetycznego aksjomatu, że 2 x 2 = 4; wasza zaś jest bliższa logiki emocjonalnych kobiet, o których Turgieniew powiedział, że dia nich 2x2 najczęściej = 5. Przy tym wasza wiara nie tylko sprzeciwia się wszelkiemu pojęciu sprawiedliwości i logiki, ale, jeśli starannie zanalizowana, prowadzi człowieka do moralnej zatraty, powstrzymuje postęp ludzkości, czy' Oczywiście tyfko ortodoksyjnych, ciasnych a nie wyks;tałconych filozoficznie. Parabrahman Wedanty to nasz Niepoznawalny.
niąc, wyraźnie i zdecydowanie, z hasła "siła przed prawem" podstawę postępowania, może zmienić co drugiego człowieka w Kaina, zabójcę swego brata Abla, Pytanie: Do czego stosuje się ta aluzja?
Czy Bóg ma prawo przebaczać?
Odpowiedź: Do dogmatu odkupienia, w który wierzycie, a który mówi, że bez względu na ogrom naszych zbrodni przeciw boskim i ludzkim prawom, jeśli wierzymy w ofiarę Jezusa dla zbawienia ludzkości, krew jego zmyje każdy grzech. Od dwudziestu lat mówię i piszę przeciw tej doktrynie i chciałbym teraz zwrócić waszą uwagę na słowa z Odsłoniętej Izydy pisanej w 1875 roku. Oto czego naucza chrześcijaństwo, a czemu my się zasadniczo przeciwstawiamy:
""Miłosierdzie boskie jest bezgraniczne i niezgłębione. Nie można sobie wyobrazić tak strasznego ludzkiego grzechu, aby cena dana z góry dla odkupienia grzesznika nie mogła go zmazać, gdyby nawet był tysiąckrotnie większy. A poza tym nigdy nie jest za późno na skruchę. Choćby grzesznik czekał do ostatniej minuty, ostatniej godziny, ostatniego dnia swego ziemskiego żywota, by zbielałymi wargami wyszeptać wyznanie wiary, może pójść do nieba; umierający na krzyżu łotr lo uczynił i wszyscy równi mu nędznicy mogą uczynić to samo». Oto twierdzenie Kościoła i kleru; twierdzenie rzucane apodyktycznie z kazalnic na głowy waszych rodaków przez najulubieńszych kaznodziejów Anglii, w samym środku "oświeconego XIX wieku», tego najbardziej paradoksalnego wieku w historii. A do czegóż to prowadzi?" Pytanie: Czyż nie czyni to chrześcijan szczęśliwszymi od braminów i buddystów?
Odpowiedź: Bynajmniej nie; w każdym razie nie intelektualistów, których znaczna większość dawno przestała wierzyć w ten okrutny dogmat. Ale tych, którzy weń wierzą, prowadzi, łatwiej niż cokolwiek innego, na skraj