wszelakich możliwych do wyobrażenia zbrodni. Jeszcze raz przytoczę stówa z Izydy:
Jeśli przekroczymy ciasny krąg wierzeń i spojrzymy na wszechświat jako wielką całość, zawieszoną w równowadze przez wspaniałe dostosowanie poszczególnych części, jakże zdrowa logika i najsłabszy choćby zmysł sprawiedliwości powstają w buncie przeciwko doktrynie odkupienia! Gdyby zbrodniarz grzeszył tylko przeciw sobie samemu i nikogo innego prócz siebie nie skrzywdził; gdyby przez szczerą skruchę mógł wymazać swe uprzednie czyny, nie tylko z ludzkiej pamięci, ale i z niezniszczalnych rejestrów, których żadna boska istota — nawet Najwyższy z najwyższych — nie może zniweczyć, wówczas ten dogmat nie byłby tak niezrozumiały. Ale utrzymywać, iż można krzywdzić bliźnich, niszczyć, zabijać, naruszać równowagę społeczną i naturalny ład życia, a potem — z powodu tchórzostwa, nadziei tub przymusu — nie jest to w tym wypadku ważne — wyznać wiarę, iż jedna krew wylana zmywa drugą przelaną, i już dostać przebaczenie swych zbrodni, to naprawdę zbyt niedorzeczne! Czy mogą skutki grzechu i zbrodni być cofnięte, nawet jeśli sam grzech został wybaczony? Skutki jakiejś przyczyny nie ograniczają się nigdy tylko do zakresu tej przyczyny, podobnie rezultaty zbrodni nie mogą się ograniczyć do sprawcy i jego ofiary. Każdy dobry, jak i zły czyn ma skutki równie konkretne jak kamień rzucony w wodę. Porównanie jest banalne, ale jest najlepsze, jakie można znaleźć, więc warto go użyć. Powstałe kręgi będą większe i w szybszym rozchodzące się ruchu zależnie od wielkości rzuconego kamienia; ale nawet najmniejszy wywofa kręgi i falowanie. A poruszenie wody nie ogranicza się do widzialnej powierzchni. W głąb, w część niewidzialną rozchodzą się w każdym kierunku — w dół i w górę — kropla popycha kroplę, aż kręgi dosięgną brzegów i dna, wywołane energią naruszającą pierwotny spokój. A nawet więcej, bo i powietrze nad wodą jest wprawione w ruch i to naruszenie spokoju przechodzi, jak nam powiedzą fizycy, od jednej warstwy powietrza do drugiej, coraz dalej i dalej, bez końca; bodziec uderzył w materię, a to nie ginie nigdy, i nigdy nie może być cofnięte.
Tak samo jest ze zbrodnią lub jej odwrotnością. Czyn może się stać w jednej chwili, skutek będzie wieczny. Jeśli po rzuceniu kamienia w wodę moglibyśmy przywołać go z powrotem, mieć w ręku, cofnąć kręgi na wodzie, zniweczyć czy zneutralizować energię zużytą, przywrócić fale eteryczne do ich pierwotnego nieistnienia i wymazać najdrobniejszy ślad tego czynu — czyli rzucenia w wodę kamienia — tak aby rejestry Czasu nigdy nie wskazały, iż on się kiedyś stał, wówczas dopiero moglibyśmy słuchać cierpliwie, jak chrześcijanie mówią o skuteczności odkupienia, a przestać wierzyć w Karmiczne Prawo. Ale tak jak jest, możemy się zwrócić do całego świata po stwierdzenie, która z tych dwóch nauk wyżej stawia sprawiedliwość boską, która jest rozsąd-niejsza i bardziej logiczna, nawet na podstawie zwykłego ludzkiego rozumowania".
Pytanie: A jednak miliony chrześcijan wierzy w ten dogmat i są szczęśliwi.
Odpowiedź: Jest to naiwny sentymentalizm, który bierze górę nad zdolnością myślenia, czego żaden prawdziwy służebnik ludzkości i altruista nigdy nie może przyjąć. Nie jest to nawet samolubne marzenie, a po prostu okrutny majak ludzkiego intelektu. Zbadajcie, dokąd to prowadzi, i wskażcie mi jakikolwiek "pogański" kraj, gdzie zbrodnie byłyby liczniejsze i łatwiej popełniane aniżeli wśród chrześcijan. Popatrzcie na długi, straszny wykaz zbrodni z jednego roku, popełnionych w krajach Europy albo w protestanckiej Ameryce, trzymającej się Biblii. Tam nawrócenia w więzieniach są o wiele liczniejsze, aniżeli "ożycia" pod wpływem kazań i religijnych nauk. Przypatrzcie się, jak się przedstawiają chrześcijańskie bilanse sprawiedliwości (!): oto morderca schwytany na gorącym uczynku, którego do zbrodni pchał szatan rozpusty, zemsty, chciwości, fanatyzmu, czy wprost zwierzęca żądza krwi, a który morduje swe ofiary, w większości wypadków nie zostawiając im czasu na skruchę i zwrócenie się do Jezusa, więc może