takt z potrzebującym i czucie z nim wespół. Uważamy, iż zaspokojenie głodu duszy jest równie ważne, jeśli nieraz nie ważniejsze, aniżeli napełnienie pustego żołądka, bowiem wdzięczność robi więcej dobrego temu, który ją odczuwa, niż temu, do którego się zwraca. A gdzież jest wdzięczność czy też inne dobre uczucia wywołane przez wasze "miliony"? Czy się przejawiają w nienawiści, jaką mają mieszkańcy East End — biedni, nędzni, upośledzeni — wobec bogaczy? We wzroście partii anarchii i bezładu? Czy też w tysiącach tych nieszczęsnych robotnic, dziewcząt zmuszonych codziennie iść na ulicę, by coś dorobić do swych szczupłych dochodów? Czy wasi starcy są wam wdzięczni za te przytułki i warsztaty albo wasi ubodzy za te zabójczo niezdrowe schroniska, gdzie wolno im rodzić nowe pokolenia chorowitych, skrofulicznych, rachitycznych dzieci, aby napełniać kieszenie chciwych Shylocków, właścicieli tych domów? Toteż każdy dukat z tych "milionów", ofiarowywanych przez rzekomo dobrych i miłosiernych ludzi, pada jak paląca klątwa zamiast jak błogosławieństwo na głowy biednych, którym miał nieść ulgę. My to nazywamy wytwarzaniem narodowej Karmy, o straszliwych skutkach w dzień obrachunku.
Teozofia dla mas
Pytanie: l sądzicie, że teozofia mogłaby, gdyby się w to wdała, usunąć to zło w tak bardzo nie sprzyjających warunkach współczesnego życia?
Odpowiedź: Gdybyśmy mieli więcej środków i nie byli zmuszeni w większości wypadków do ciężkiej pracy na chleb, wierzę mocno, że moglibyśmy na to wpłynąć.
Pytanie: Jak? Czy możecie przypuszczać, że wasze nauki mogłyby mieć wpływ na ciemne masy, choć są tak
zawiłe i trudne do zrozumienia nawet dla ludzi wykształconych?
Odpowiedź: Zapominacie o jednym, a mianowicie, iż właśnie wasze tak bardzo wychwalane współczesne wykształcenie powoduje, iż teozofia jest dla was zbyt trudna. Macie umysł tak pełen intelektualnych zawiłości, uprzedzeń i przesądów, że wasza wrodzona intuicja i zdolność prostego uchwycenia prawdy i oddźwięku na nią nie mogą się przejawić. Na to, by zrozumieć szerokie podstawy prawa Karmy i reinkarnacji, nie potrzeba wykształcenia ani przygotowania metafizycznego. Spójrzcie na miliony ubogich buddystów czy wyznawców hinduizmu nie mających wykształcenia, dla których Karma i reinkarnacja są oczywistymi faktami, po prostu dlatego, że ich myśl nigdy nie była przytłumiona i spaczona przez przymusowe zwracanie jej w sztuczne, nienaturalne łożyska. Nigdy ich ludzki, wrodzony zmysł sprawiedliwości nie był zdeprawowany przez wpajanie im pojęcia, że ich własne grzechy i przewiny będą im wybaczone, bo ktoś inny poniósł za nich śmierć. Zauważcie, iż buddyści żyją wedle swej wiary, bez szemrania przeciw swej Karmie, którą uważają za sprawiedliwą konsekwencję swej przeszłości; natomiast chrześcijańskie masy nie żyją według swej wiary, nie przyjmują pogodnie swego losu; stąd szemranie, niezadowolenie i natężenie walki o byt przeważa w krajach Zachodu.
Pytanie: Ale brak owego niezadowolenia, na które utyskujecie, równałby się zniknięciu jakiejkolwiek pobudki do czynu i wysiłku, więc zatrzymałby wszelki rozwój.
Odpowiedź: A my, teozofowie, mówimy, iż wasz postęp i cywilizacja nie są lepsze od mnóstwa błędnych ogników błyskających nad bagnami, które wydzielają śmiertelnie zatruwające opary. A to dlatego, iż widzimy egoizm, zbrodnię, amoralność i niezliczone rodzaje zła,