Pytanie: Ach, więc wymagacie jednak ascetycznych praktyk w tej Wewnętrznej Sekcji?
Odpowiedź: Nie, nie wymagamy i do nich nie zachęcamy nawet tam. Widzę jednak, że trzeba wam wyjaśnić nasze stanowisko wobec ascetyzmu w ogóle, a wówczas może łatwiej zrozumiecie kwestię jarstwa itp.
Pytanie: Mówcie, proszę.
Odpowiedź: Jak już wam wspominałam, większość czionków, którzy traktują teozofię bardzo poważnie i pracują dla towarzystwa, pragnie czegoś więcej nad studiowanie teoretyczne prawd teozofii; chcą oni poznać te prawdy własnym, bezpośrednim doświadczeniem oraz studiować okultyzm, aby zdobyć mądrość i moc potrzebną, według nich, aby lepiej służyć i pomagać innym rozumnie i skutecznie, a nie tylko dorywczo i na ślepo. Toteż wcześniej czy później wstępują do Wewnętrznej Sekcji.
Pytanie: Ale powiedzieliście, że praktykowanie ascetyzmu nie jest wymagane nawet w tej sekcji?
Odpowiedź: l powtarzam to; ale pierwszą rzeczą, jakiej członkowie tam się uczą, jest słuszne pojęcie o stosunku ciała, (j. przewodnika fizycznego, do wewnętrznego, czyli prawdziwego, człowieka. Stosunek wzajemnego oddziaływania tych dwóch czynników całokształtu człowieka jest im wyjaśniany i demonstrowany, tak iż wkrótce są oni dogłębnie przekonani, że bardzo ważne jest, by wewnętrzna istota panowała nad swą zewnętrzną powłoką, czyli ciałem fizycznym. Dowiadują się, iż ślepy i nierozumny ascetyzm jest po prostu szaleństwem, że postępowanie podobne do St. Labro, o którym już wspomniałam, czy też indyjskich fakirów lub ascetów przebywających w dżunglach, którzy stosują najróżniejsze tortury wobec siebie samych i umartwiają w najbardziej okrutny sposób swe ciało, mając zupełnie egoistyczny cel na widoku, tj. rozwinięcie woli — jest zupełnie bezużyteczne dla prawdziwego duchowego, a więc teozoficznego rozwoju.
Pytanie: A więc tylko moralny ascetyzm uważacie za pożądany, i to jako środek do celu, którym jest najdoskonalsza równowaga wewnętrznego człowieka i zupełne opanowanie ciała, z jego żądzą i namiętnościami?
Odpowiedź: Tak jest. Ale i te środki należy stosować rozsądnie i rozumnie, a nie głupio i na ślepo; jak atleta, który trenuje do ważnego turnieju, nie zaś jak skąpiec, który głodzi siebie aż do choroby, aby zadowolić swą żądzę złota.
Pytanie: Rozumiem teraz ogólny wasz pogląd; ale jak stosujecie go w praktyce, na przykład jarstwo?
Odpowiedź: Jeden z wielkich uczonych niemieckich wykazał, iż wszelkie tkanki zwierzęce, choćby najdłużej gotowane, zachowują zawsze pewne swoiste cechy tego zwierzęcia, które można łatwo rozpoznać. A poza tym sam smak wskazuje nam, jakie mięso spożywamy. A my idziemy o krok dalej i dowodzimy, że gdy mięso zwierzęce jest zasymilowane przez organizm ludzki, przekazuje mu ono, fizjologicznie, pewne cechy charakterystyczne tego zwierzęcia. Poza tym nauka okultystyczna mówi i dowodzi swym uczniom na naocznych przykładach, że ciało fizyczne człowieka po spożyciu mięsa przekazuje negatywne cechy swojemu ciału eterycznemu, astralnemu itp., co je obciąża ujemnie. A nie zachodzi to wcale, gdy się żywić jarzynami.
Pytanie: To może lepiej byłoby wcale nie jeść?
Odpowiedź: Gdybyśmy mogli żyć nic nie jedząc, oczywiście byłoby to najlepsze, ale że tymczasem musimy jeść, aby żyć; radzimy naszym najpoważniejszym uczniom stosować takie pożywienie, które jak najmniej obciąży ich mózg i całe ciało oraz najmniej wpłynie na