opóźnienie i utrudnienie rozwoju ich intuicji, wewnętrznych władz i zdolności.
Pytanie: Więc nie powtarzacie wszystkich argumentów, jakich jarosze zwykle używają?
Odpowiedź: Bynajmniej nie. Niektóre ich argumenty są bardzo słabe, a nawet opierają się na fałszywych założeniach. Ale z drugiej strony, wiele z tego, co mówią, jest słuszne; na przykład, sądzimy również, iż niejedna choroba, a zwłaszcza brak odporności na choroby, jaka się tak wyraźnie w naszych czasach zaznacza, jest w dużej mierze skutkiem jedzenia mięsa, a zwłaszcza w konserwach. Ale za daleko by nas zaprowadziło wszechstronne rozpatrywanie sprawy jarstwa, więc może przejdziecie do następnej kwestii.
Pytanie: Zaraz, jeszcze tyfko jedno — co mają robić członkowie waszej Wewnętrznej Sekcji, gdy zapadają na zdrowiu?
Odpowiedź: Iść za najlepszą praktyczną radą, jaką otrzymają. Czy nie zrozumieliście jeszcze, że nie narzucamy nigdy żadnych surowych przepisów w tym względzie? Pamiętajcie, iż we wszystkich takich kwestiach zajmujemy stanowisko rozsądne, a nie fanatyczne. Jeśli człowiek, z powodu choroby czy t,eż długiego przyzwyczajenia, nie może obejść się bez mięsa, niechże je spożywa. Nie jest to zbrodnia, to tylko nieco opóźni jego rozwój; ale powiedziawszy to wszystko, co przemawia na korzyść jarstwa, należy dodać, iż czysto fizyczne funkcje i przyzwyczajenia są o wiele mniej ważne od tego, co człowiek myśli, co czuje, jakie pragnienia żywi i pielęgnuje w głębi duszy.
Pytanie: Przypuszczam, że co do wina i wszelkiego alkoholu, również nie radzicie swoim uczniom ich używać?
Odpowiedź: Tak, są one o wiele szkodliwsze dla ich moralnego i duchowego rozwoju niż mięso, gdyż alkohol, we wszystkich swych postaciach, ma bezpośredni
i bardzo ujemny wpływ na psychikę człowieka. Wódka i inne alkohole mają tylko o jeden stopień mniej destrukcyjny wpływ na rozwój wewnętrznych władz niż nałóg stosowania opium, morfiny, haszyszu itp. narkotyków.
Teozofia a małżeństwo
Pytanie: Teraz inna kwestia — czy trzeba żenić się i wychodzić za mąż, czy żyć w celibacie?
Odpowiedź: To zależy, o jakim człowieku myślicie. Jeśli to człowiek, który żyje w świecie, a choć jest dobrym i szczerym teozofem, a nawet oddanym pracownikiem naszej sprawy, to ma różne związki i pragnienia, które go trzymają w świecie. Inaczej mówiąc, nie czuje on wcale, że skończył wszystkie rachunki z tym, co ludzie zwą życiem, i pragnie tylko jednej i jedynej rzeczy, a mianowicie poznać prawdę i pomagać innym ją poznać — w takim razie nie widzę żadnej przyczyny, dla której nie miałby żyć w małżeństwie, jeśli oczywiście ma ochotę podjąć ryzyko tej życiowej loterii, w której jest o wiele więcej losów pustych niż wygrywających. Odwrotnie, powiedziałabym, iż z wyjątkiem bardzo specjalnych i niezwykłych wypadków praktycznego okultyzmu, małżeństwo jest jedynym zabezpieczeniem przeciwko niemoralności.
Pytanie: Ale dlaczegóż nie można by zdobyć mądrości i mocy żyjąc w małżeństwie?
Odpowiedź: Drogi panie, nie mogę rozpatrywać z panem fizjologicznych spraw, mogę tylko dać jedną, oczywistą i chyba wystarczającą odpowiedź, która może wam wyjaśni moralne uzasadnienie, jakie podajemy. Czy może człowiek służyć dwom panom? Nie! Więc będzie dlań równie niemożliwe dzielić swą uwagę pomiędzy zdobywanie wiedzy okultystycznej a żonę. Jeśli spróbuje tak żyć, na pewno na tym ucierpi albo jedno,