Klucz do teozofii

Interesująca książka w sam raz na wakacje!

a tu jest pochwycony przez tryby maszyny tej material-no-intelektualnej fabryki i szpikowany przez jej robotników łaciną, greką, językiem francuskim, gramatyką, datami i schematami tak, iż jeśli nawet posiadał jakiś wrodzony a wybitny talent, zostaje on wkrótce skutecznie stłumiony przez potężne walce tego, co Carlyfe zwał "martwymi zgłoskami".

Pytanie: Ale prócz tych "martwych zgłosek" przekazuje mu się i coś więcej, co może go doprowadzić wprost do teozofii, jeśli niekoniecznie do towarzystwa.

Odpowiedź: Niewiele. Bo z historii nauczy się tylko tyle o swoim własnym narodzie, aby zamknąć go w żelazną zbroję przesądu wobec innych narodów, zanurzyć w ohydę brudnych kronik narodowych nienawiści i krwiożerczości. Chyba tego nie nazywacie teozofią?

Pytanie: Jakież jeszcze macie zastrzeżenia?

Odpowiedź: Poza tym da mu się powierzchowną znajomość tzw. biblijnych faktów, w których studiowaniu nie dopuszcza się żadnego rozumowania, jest to tylko pamięciowe ćwiczenie, bo na pytanie "Dlaczego?" odpowiada się okolicznościowo, a nie rozumowo.

Pytanie: Tak, ale słyszałem, iż wspominaliście z zadowoleniem, że ilość agnostyków i ateistów w obecnych czasach wciąż wzrasta, wydaje się więc, że nawet ludzie kształceni w systemie, który tak ostro krytykujecie, uczą się jednak myśleć i rozumować samodzielnie.

Odpowiedź: Tak jest, ale jest to w znacznej mierze reakcja przeciw lemu systemowi, aniżeli jego zasługa. W towarzystwie naszym wolimy sto razy mieć do czynienia z agnostykami, a nawet zdecydowanymi ateistami, aniżeli z bigotami, jakiejkolwiek są religii. Umysł pierwszych jest zawsze otwarty dla prawdy, bigot zaś jest oślepiony religią jak puchacz słońcem. Najlepsi nasi członkowie, tj. ci, którzy kochają najbardziej prawdę, są uczciwi, rzetelni i altruistyczni, to agnostycy lub ateiści

(tj. niewierzący w osobowego Boga). Ale nie spotkałam wolnomyślicieli wśród młodzieży; zazwyczaj wczesne "kształcenie" w tej dziedzinie pozostawia zacieśniony i spaczony umysł na całe życie. Właściwy, zdrowy system nauczania powinien kształtować tęgie, szerokie i otwarte głowy, wyćwiczone w ścisłym, logicznym i dokładnym myśleniu, nie zaś umysły przyzwyczajone do ślepej wiary. Jak możecie oczekiwać dobrych rezultatów, gdy paczycie w waszych dzieciach zdolność myślenia i rozumowania, każąc im w niedzielę wierzyć w cuda biblijne, a przez sześć dni w tygodniu dowodząc, że z punktu widzenia nauki są one niemożliwe?

Pytanie: Czymże byście to chcieli zastąpić?

Odpowiedź: Gdybyśmy mieli dostateczną ilość środków, założylibyśmy szkoły, które by wydawały inny typ ludzi niż piśmiennych kandydatów do głodowania. Przede wszystkim trzeba uczyć dzieci samodzielności i wiary w siebie, miłości dla wszystkich, altruizmu, wzajemnej życzliwości i dobroci, a jeszcze bardziej samodzielnego rozumowania i niezależnego sądu. Sprowadzilibyśmy do nieodzownego minimum czysto mechaniczną pracę pamięci, a poświęcilibyśmy najwięcej czasu rozwojowi wewnętrznych zmysłów i ukrytych władz i zdolności. Staralibyśmy się każde dziecko traktować indywidualnie, jako odrębną jednostkę, a kształcić je w ten sposób, aby osiągnąć najbardziej równy i harmonijny rozwój jego władz, aby jego wrodzone, specjalne zdolności mogły w pełni i naturalnie rozkwitnąć. Celem naszym byłoby ukształtowanie wolnych ludzi, wolnych intelektualnie i moralnie, bez żadnych, w jakiejkolwiek dziedzinie, przesądów, a nade wszystko nieegoistycznych. \ wierzymy, że wiele z tego, jeśli nawet nie wszystko, można by osiągnąć przez właściwe i prawdziwie teozoficzne wychowanie.

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Książki pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu i niczym nie mozna ich zastąpić. Sprawiają, że się rozwijamy. Dążymy do tego by być coraz lepszymi. Powiększają naszą wiedzę dodatkowo rozwijając nasz mózg. Powiększają pamięć.