go przejawów jest tzw. sugestia, rodzaj przekazywania myśli, która okazała się skuteczna przy zwalczaniu różnych fizycznych chorób itd. Wkrótce przyjdzie czas, gdy świat naukowy będzie zmuszony przyznać, iż istnieje tyleż wzajemnego oddziaływania jednej umysłowości na drugą, bez względu na odległość, ile pomiędzy dwoma najbliżej siebie położonymi ciałami. Gdy dwa umysły znajdują się w sympatycznym, tj. zharmonizowanym stosunku do siebie, a narzędzia, przez które działają — mózgi ich — są odpowiednio nastrojone, by móc magnetycznie i elektrycznie wzajemnie oddźwiękać i sobie odpowiadać, nic nie może przeszkodzić ich dowolnemu przekazywaniu sobie wzajemnie myśli. Umysł bowiem nie jest rzeczą konkretną i materialną, przestrzeń fizyczna nie może go oddzielać od przedmiotu jego obserwacji, więc tylko różnica ich stanu może oddzielać dwa umysły. A jeśli tę różnicę się usunie, gdzież jest jakaś "cudowność" w przekazywaniu myśli na odległość?
Pytanie: Ale chyba przyznacie, że hipnotyzm nie czyni nic podobnie zadziwiającego i cudownego?
Odpowiedź: Przeciwnie, jest ustalonym i uznanym faktem, że hipnotyzer może wpływać na mózg hipnotyzowanego tak dalece, iż może skłonić go do wyrażania swych myśli, a nawet własnych swoich słów. Choć zjawiska związane z przekazywaniem myśli na odległość są jeszcze nieliczne i mało zbadane, sądzę, iż nikt nie odważy się określać, jak daleko sięgną w przyszłości, gdy prawa, które rządzą ich działaniem, będą bliżej i ściślej naukowo zbadane. Jeśli więc takie rezultaty mogą być wywołane przez częściową znajomość hipno-tyzmu, cóż może przeszkodzić mistrzowi nauk psychicznych i duchowych w wywoływaniu takich skutków, które nam, z naszą ograniczoną znajomością ich praw, mogą się wydawać "cudowne"?
Pytanie: Czemuż więc nasi lekarze nie rozpoczną doświadczeń, by przekonać się, czy nie potrafiliby wywoływać podobnych rezultatów?
Odpowiedź: Przede wszystkim dlatego, że nie są mistrzami o wszechstronnej wiedzy i rozumieniu tajemnic i praw w psychicznych i duchowych dziedzinach, a są materialistami, którzy boją się wykroczyć poza ciasne granice materii; a następnie dlatego, ponieważ eksperymenty muszą im się nie u d a ć w obecnym czasie, a raczej dopóki nie będą zmuszeni przyznać, że takie władze i zdolności istnieją i są dla człowieka osiągalne.
Pytanie: A czy by nie można ich tego nauczyć?
Odpowiedź: Nie wcześniej niż wtedy, gdy do ostatniego atomu wymiotą ze swych mózgów materialistycz-ny kurz, jaki się tam nagromadził.
Pytanie: To bardzo ciekawe. Opowiedzcie mi, proszę, jak mistrzowie posyłali natchnienie lub dyktowali wielu waszym teozofom?
Odpowiedź: Wcale nie wielu, a odwrotnie — bardzo nielicznym. Takie działania wymagają specjalnych warunków. Sprytny i umiejętny, ale bez jakichkolwiek skrupułów, adept Ciemnego Braterstwa {nazywamy ich "braćmi ciemności" lub "Dugpa"} napotyka mniej trudności w swych poczynaniach, gdyż, nie uznając duchowych praw, ograniczających jego działania, taki Dugpa opanowuje bez wahania każdy umysł i narzuca swą wolę, czyniąc człowieka powolnym narzędziem swojej złej mocy. Ale nasi mistrzowie tego nigdy nie robią. Nie wolno im owładnąć całkowicie niczyją nieśmiertelną jaźnią, gdyż to należy do czarnej magii. Mogą więc tylko działać na fizyczną i psychiczną naturę człowieka, pozostawiając zupełną swobodę jego woli. Stąd bez specjalnego psychicznego związku z mistrzem oraz bez całkowitej ufności i samooddania danego człowieka